Dziecko w podróży Gruzja

Batumi: te miejsca musisz odwiedzić z dzieckiem

Written by magda

Wybraliście już miejsce na wakacje? My w tym roku zachwyciliśmy się Batumi. Czarnomorski kurort świetnie się sprawdził jako cel rodzinnych wakacji. A Chrucz, choć jest jeszcze malutki, świetnie się bawił. Oto lista miejsc, które koniecznie powinniście odwiedzić z dzieckiem w regionie Adżarii, którego stolicą jest Batumi: 

1. Delfinarium

Wpadliśmy na pokaz nieco spóźnieni, więc pierwsze co poczuliśmy, to krople wody na twarzy, bo dwa wielkie delfiny ruchem pełnym gracji tuż przed nami wskoczyły do wody. Szybko zajęliśmy swoje miejsca i w sekundę wciągnęła nas niesamowita atmosfera Delfinarium. Wśród okrzyków zachwytu i oklasków sześć delfinów wykonywało niesamowite sztuczki: nurkowały, synchronicznie skakały, przytulały się i woziły na grzbietach swoich opiekunów. Wszystko za uwagę publiczności i smakowite rybki, po które raz po raz chętnie podpływały do brzegu. Delfiny: Zoro, Maya, Monica, Tsitsi, Flipper, Marco, i dwa maluchy: Nini and Kviria wzbudzały radość u dzieci na widowni. Maluchy mogą nie tylko podziwiać sztuczki delfinów. Można tu także pływać z delfinami. Do basenu mogą wejść dzieci powyżej 3 lat (koszt 15 minut pływania to ok. 100 PLN, dla młodzieży powyżej 18 lat – ok. 170 PLN). To było doskonale spędzone pół godziny, bawiliśmy się świetnie, klaskaliśmy i krzyczeliśmy z radości jak dzieci.  Zobaczcie zdjęcia:

2. Park 6 maja

Delfinarium znajduje się w Parku 6 maja, pełnej zieleni enklawy w samym sercu miasta. Po wyjściu z pokazu poszliśmy więc na spacer wokół jeziora Nuri Geli. Jego nazwa wiąże się z tragiczną legendą – pewnego dnia w zbiorniku utonął mały chłopiec, a jego zrozpaczona matka codziennie chodziła nad jeziorem, wołając go: Nuri, geli! (Nuri, czekam na ciebie). Reprezentacyjny zieleniec zaczęto projektować pod koniec XIX wieku, spiesząc się na wizytę cara Aleksandra III z rodziną. Władca osobiście zasadził magnolię a jego żona, Maria – cedr. Park to ulubione miejsce dzieci, które mogą tu popływać łódką, oglądać zwierzęta w małym ZOO, w którym mieszkają kangury, małpy, jelenie i ptaki, pobawić się na karuzelach, albo przejechać kolorowym pociągiem. Chruczek jest jeszcze za mały na te atrakcje, ale chętnie z nami pospacerował i popatrzył na kijanki, których przy brzegach jeziora było mnóstwo. My podziwialiśmy wzniesienia Małego Kaukazu doskonale widoczne na horyzoncie.

_MG_7129

Park 6 maja w centrum Batumi

3. Kolejka linowa na punkt widokowy

W każdym większym mieście Gruzji – jak Kutaisi, Tbilisi czy Batumi, jest kolejka linowa na punkt widokowy. Pojechaliśmy więc z Chruczkiem popatrzyć na Batumi z góry. Kolejka jest nowa i nowoczesna, otwarto ją w sierpniu 2013 roku. Z dolnej stacji w centrum miasta (przy ulicy Gogebaszwiliego) na wzgórze Anuria jedzie się kilkanaście minut, bo wagonik pokonuje 2,5 kilometra na szczyt. Kiedy tylko wyjechaliśmy spomiędzy budynków, naszym oczom ukazała się rozległa panorama i ogrom Morza Czarnego. Przy górnej stacji jest kawiarnia ze stolikami na zewnątrz i wielki taras widokowy. Pogrzaliśmy się w słoneczku i zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia. Nie tylko zresztą my, bo na punkcie widokowym musieliśmy wynajmować Chrucza zachwyconym Gruzinom, którzy robili sobie z nim zdjęcia (więcej o tym jak przyjaznym miejscem dla dzieci jest Gruzja, piszemy TUTAJ).

Chrucz w kolejce linowej

Chrucz w kolejce linowej

Pamiątkowe zdjęcie z widokiem na Batumi

Pamiątkowe zdjęcie z widokiem na Batumi

Widok na Batumi z tarasu przy górnej stacji kolejki

Widok na Batumi z tarasu przy górnej stacji kolejki

Chrucz pozuje do zdjęć z obcymi

Chrucz pozuje do zdjęć z obcymi

4. Bulwar nadmorski

Obowiązkowy spacer po nadmorskim bulwarze (jego nowa część nosi imię Lecha i Marii Kaczyńskich) zaczęliśmy od zaprojektowanego pod koniec XIX wieku bajkowego założenia parkowego z muszlami koncertowymi, pomnikami elfów, kolumnadami wzorowanymi na antyczne czy przeszklonym pałacem ślubów w futurystycznej bryle przypominającej nieco otwartą ostrygę. Chruczkowi najbardziej spodobał się wielki plac zabaw z naturalnej wielkości postaciami piratów i ściankami do wspinania. Po drugiej stronie bulwaru są restauracje nad samym morzem, można więc spędzić tu z dzieckiem wiele godzin. Tuż przed samym portem pasażerskim jest jeszcze diabelski młyn, a na cyplu przy wejściu do portu kolejna atrakcja – dla dzieci i dorosłych. Nowoczesna rzeźba ma siedem metrów wysokości, przedstawia bohaterów kaukaskiej love story – Ali i Nino. Azerski chłopak zakochał się w gruzińskiej księżniczce (z wzajemnością), ale nie dane im było zasmakować szczęścia. On zginął na wojnie, a ona wpatrzona w morze, wciąż czeka na ukochanego. Codziennie o 19.00 nieruchoma rzeźba zaczyna się ruszać. Postaci męska i kobieca, pocięte są na metalowe plastry tak, że po złożeniu tworzą jedną całość. Podświetlone, tańczą wokół siebie i zbliżają się do siebie, by raz na 10 minut spotkać się w miłosnym uścisku.

Plac zabaw na bulwarze nadmorskim

Plac zabaw na bulwarze nadmorskim

W Batumi też jest system rowerów miejskich

W Batumi też jest system rowerów miejskich

Wieczorem podświetlane są budynki, jak Wieża Alfabetu

Wieczorem podświetlane są budynki, jak Wieża Alfabetu…

Ruchoma rzeźna Ali i Nino

…i pomniki, jak ta ruchoma rzeźba Ali i Nino

5. Ogród botaniczny

Myśleliśmy, ze to będzie straszna nuda, ale ogród botaniczny w Batumi okazał się genialny. Jest niesamowicie położony – ścieżka dla zwiedzających wije się serpentynami. W pierwszą stronę idzie się stromo w dół. Potem trzeba wrócić. W górę. Na szczęście okazało się, że na zwiedzających czekają meleksy, do których zmieścił się nawet nasz spory wózek. Rośliny ułożone są strefami – jest przyroda czarnomorska, kaukaska, ale także sekcja Himalajów, rozbudowane ogrody japońskie i chińskie, a także herbata. Szczególnie ucieszyliśmy się z herbacianego żywopłotu, bo od długo szukaliśmy w Adżarii słynnych „herbacianych pól Batumi”. Od razu przyuważyliśmy pracowników ogrodu botanicznego, którzy do foliowych torebek zrywają świeże listki herbaty. Pod koniec dwugodzinnego spaceru zachwyciła nas polanka z ławeczką z widokiem na morze i stojące w oddali wieżowce Batumi.

W ogrodzie botanicznym żyją obok siebie rośliny z różnych stref klimatycznych

W ogrodzie botanicznym żyją obok siebie rośliny z różnych stref klimatycznych

Herbaciane żywopłoty Batumi

Herbaciane żywopłoty Batumi

Widok na Batumi ze wzgórz ogrodu botanicznego

Widok na Batumi ze wzgórz ogrodu botanicznego

Spacer wśród kaukaskiej przyrody

Spacer wśród kaukaskiej przyrody

6. Twierdza Gonio

Dzieci powinny nie tylko dobrze się bawić, ale też wynieść z wycieczki nieco wiedzy. Choćby o mitycznych wydarzeniach, jakie miały miejsce w starożytnej Kolchidzie. To właśnie tu Jazon przypłynął po złote runo. Na głównym placu w Kutaisi znajduje się fontanna z symbolami związanymi ze złotym runem, a w Batumi – pomnik Medei trzymającej w rękach ten cenny skarb. Twierdza Gonio to miejsce, w którym ponoć wylądowali Argonauci poszukujący złotego runa. Dziś rzymsko-bizantyjska twierdza to tylko nadbudowywane przez kolejnych mieszkańców tych ziem mury. Małe muzeum mieści archeologiczne pamiątki w tym – najcenniejszy eksponat – talar z „naszym” Zygmuntem III Wazą. Jedna z wersji o śmierci 13-tego apostoła głosi, że właśnie na terenie fortecy znajduje się grób świętego Macieja, który przyłączył się do grona 12 apostołów na miejsce Judasza.

Mury antycznej twierdzy Gonio

Mury antycznej twierdzy Gonio

Od Gonio jest już tylko kilka kilometrów do granicy z Turcją – tu widać już tureckie wybrzeże Morza Czarnego

Od Gonio jest już tylko kilka kilometrów do granicy z Turcją – tu widać już tureckie wybrzeże Morza Czarnego

7. Mosty Królowej Tamar

Królowa Tamar władała Gruzją w XII wieku, a na okres jej rządów przypada „złoty wiek” Gruzji. Piękna i dzielna władczyni nie tylko sama stawała na czele swoich wojsk będąc doskonałym strategiem, ale także rozwinęła kraj ekonomicznie. Czas jej panowania to także czas rozwoju i budowy. Nic dziwnego, że kochał się w niej nieszczęśliwie najsłynniejszy gruziński wieszcz, Szota Rustaweli. O potędze Tamar i jej narodu przypominają słynne Mosty Królowej Tamar, przerzucone nad rwącymi górskimi rzekami w górach Adżarii. Mostów jest kilka, warto odwiedzić Purtio, Tkhemlari i Dandalo. Nam bardzo spodobał się most Makhuntseti, miejsce szczególne, bo po drugiej stronie drogi znajduje się imponujący kilkudziesięciometrowy wodospad. Konstrukcja średniowiecznych mostów jest niezwykle trwała, mimo to przejście po wysokim łuku bez barierek nad rwącą rzeką zapewnia dawkę zdrowych emocji.

Most Królowej Tamar

Most Królowej Tamar

Chrucz na moście Królowej Tamar

Chrucz na moście Królowej Tamar

8. Lokalna restauracja

Po zwiedzaniu czas na lokalne przysmaki. Chrucz, choć jest jeszcze malutki – uwielbia kosztować lokalnych kuchni. Dlatego  w drodze powrotnej po zwiedzaniu Mostów Królowej Tamar zatrzymaliśmy się w rustykalnej restauracji Ajarian Wine House, mieszczącej się w XVIII-wiecznej winnicy. Usiedliśmy przy stoliku w czymś na kształt wieży obronnej, a Chrucz natychmiast wszedł pod stół o szklanym blacie i zaczął ochoczo szarpać ozdobną nogę z metaloplastyki, trzęsąc zastawą i kieliszkami. Staraliśmy się nie zwracać na niego uwagi i zamówiliśmy lokalne specjały. Przystawki czarnomorskie bardzo przypominały kuchnię śródziemnomorską. A potem na stół wjechało Adżarskie chaczapuri, czyli to, czego w Adżarii trzeba spróbować. Ciasto (smakuje jak pizza) w kształcie łódeczki nawiązuje do morskich tradycji regionu. Wewnątrz zapieczona jest bryndza, a na wierzch wbite jajko i położona odrobina masła. Chaczapuri – jak wiele potraw w Gruzji, je się rękami. Odrywamy więc dziób lub rufę łódki, mieszamy jajko z bryndzą i nabieramy, odłamując po kawałku kawałki burty. Chruczek był zachwycony, kiedy daliśmy mu spróbować i nawet na chwilę przestał szarpać stołową nogę.

Restauracja Ajarian Wine House w winnicy w górach Małego Kaukazu

Restauracja Ajarian Wine House w winnicy w górach Małego Kaukazu

Adżarskie chaczapuri

Adżarskie chaczapuri

Chrucz pod blatem stołu

Chrucz pod blatem stołu

Dzieci uwielbiają lemoniadę. W Gruzji jest bardzo popularna, w smaku gruszkowym, waniliowym i anyżkowym

Dzieci uwielbiają lemoniadę. W Gruzji jest bardzo popularna, w smaku gruszkowym, waniliowym i anyżkowym

About the author

magda

Dziennikarka, autorka przewodników turystycznych i książek dla dzieci, licencjonowana pilotka i przewodniczka. Podróżuje od zawsze. Teraz pokazuje świat swojemu synkowi Wilhelmowi. O podróżach mówi w telewizji, radiu, pisze w gazetach i serwisie turystycznym TURYSTYKA24. Nie lubi jeździć dwa razy w to samo miejsce. Wyjątkiem są Jerozolima i Marsylia, gdzie może wracać bez końca.

2 komentarze

Leave a Comment

Close