Dziecko w podróży Izrael

Czy Izrael jest bezpieczny?

Written by magda

fot: Wzgórza Golan. Zdjęcie do wywołania gotowego zgorszenia przy rodzinnym obiedzie: „Gdzie wyście to biedne dziecko zawlekli? Na pole minowe?!?”

O świętych miejscach, zabytkach i atrakcjach, jakie są do zobaczenia w Izraelu wiemy z opowieści, książek, filmów i Biblii. Dlatego nikt nie pyta mnie: „Po co jeździć z dzieckiem do Izraela”, bo to oczywiste, że warto. Pytacie tylko: „Czy tam jest bezpiecznie?”.
a

– Zawód – pyta nas szefowa sprzedaży w markecie z AGD pod Beer Shevą na pustyni Negev. Mówi tylko po hebrajsku, więc chwilę zajmuje nam zanim zorientujemy się o co chodzi.

– Anachnu itonaim – wygrzebuję z czeluści pamięci słówka z lekcji hebrajskiego. – Tak, jesteśmy dziennikarzami i przyjechaliśmy tu pisać o waszym pięknym kraju – dodaję z przekonaniem.

Dziewczyna spogląda na nas spod czarnych, gęstych brwi i w milczeniu wstukuje w komputer nasze dane i numery PESEL. Wymieniamy spojrzenia z Sergiuszem. Nie sądziliśmy, że zakup tradycyjnej wyciskarki do granatów (tych owoców przecież!) będzie aż takim problemem, żeby pracownik wołał szefową i urządzali nam przesłuchanie. – Ale przecież procedury bezpieczeństwa – wzdychamy i czekamy cierpliwie.

Wreszcie wszystkie numery trafiają w odpowiednie rubryczki i twarz dziewczyny rozświetla się w uśmiechu.

– To dobrze, że przyjechaliście poznać i opowiedzieć prawdę o naszym kraju.

– Tak, Izrael jest wspaniały – kiwamy głową z przekonaniem.

– Bo obraz kraju w mediach jest okropny – dodaje managerka. – Wszyscy myślą, że u nas jest bardzo niebezpiecznie. Wojna i w ogóle… – robi nieokreślony ruch ręką.

Reszta jej słów ginie w huku przelatującego tuż nad centrum handlowym wojskowego myśliwca. Dziękujemy i grzecznie się żegnamy, zapewniając, że będziemy pisać o Izraelu samą prawdę.

No to piszemy.

Niedawno wróciliśmy z Izraela po raz kolejny. I znów towarzyszył nam nasz 3,5-letni synek, który do tych najważniejszych dla ludzkości miejsc już wraca jak do siebie. Rozpoznaje złotą Kopułę Skały górującą nad starą Jerozolimą, świetnie bawi się nad Morzem Martwym, zbiera wulkaniczne kamienie na wzgórzach Golan i z wprawą karmi kozice na pustyni Negev.

Wiele razy słyszałam pytania czy boję się jeździć z dzieckiem do Izraela, kraju właściwie od powstania w 1948 roku pozostającego w stanie wojny? Pewno dlatego, że w mediach słyszeliście głównie o Izraelu w kontekście zamachów, terroryzmu i podziałów.

Odpowiedź brzmi: nie. Nie boję się.

Dlaczego?

W czasie naszych rodzinnych wyjazdów korzystamy z ubezpieczenia oferowanego przez Twoja Karta Podróże. Możesz je kupić TUTAJ. Polecamy!

  1. Po pierwsze: wojna
    Izrael jest jednym z najbezpieczniejszych krajów na świecie. Fakt, są w stanie wojennej gotowości, ale właśnie dlatego, że od dekad żyją w poczuciu nieustannego zagrożenia, służby mundurowe są tak dobrze wyszkolone i czujne, że zwykli ludzie czują się pewnie i bezpiecznie.

    Wzgórza Golan. Drogowskazy do Damaszku i Bagdadu. Z tyłu okopy.

    a

  2. Po drugie: obywatelskie przygotowanie
    Rok temu byliśmy świadkami strasznego wypadku na środku pustyni Negev. Jadący przed nami samochód złapał żwirowe pobocze, przekoziołkował kilka razy, a nieprzypięty pasami pasażer wyleciał przez okno kilkanaście metrów w górę i spadł na ziemię. Jechaliśmy zaraz za tym autem, więc zatrzymaliśmy się, wyłączyliśmy silnik, jedno z nas w odblaskowej kamizelce poszło rozstawić trójkąt i dzwoniło po pogotowie, drugie w tym czasie wyłączyło stacyjkę i ruszyło do poszkodowanego. W tym czasie z samochodu z przeciwka wyskoczył Izraelczyk, który już wysiadając z auta miał na rękach gumowe rękawiczki a w dłoniach profesjonalną apteczkę i po kilkudziesięciu sekundach od zajścia rozpoczął resuscytację. Byliśmy pewni, że na środku pustyni, co najmniej 100 kilometrów od większego miasta, będziemy czekać na pomoc godzinami. Tymczasem pogotowie pojawiło się po 10 minutach, wojsko po 12 minutach, a kiedy na miejsce dotarła policja, sytuacja była opanowana. I – co ważne – na miejscu wypadku natychmiast zatrzymał się KAŻDY przejeżdżający, by nieść profesjonalnie pomoc.
    a

    Chrucz na pustyni Judzkiej. Chciał się wspinać na skały mimo ostrzeżeń, że grożą zawaleniem. W tle – skała „Żona Lota”.

     

  3. Po trzecie: wojsko
    Arabska część Starej Jerozolimy to miejsce najgęściej zaludnione i uważane za najbardziej niebezpieczne. Codziennie przechodzą przez nie tysiące turystów przemierzających Drogę Krzyżową. Kiedy tam jestem czuję się znacznie pewniej niż w zatłoczonych turystycznych miejscach we Francji czy we Włoszech, już nie mówiąc o Bliskim Wschodzie, gdzie zdarzało mi się trafić na natarczywych handlarzy czy kieszonkowców. W Jerozolimie po ulicach przez cały czas kręcą się patrole żołnierzy, którzy zapewniają spokój.a

    Posterunek w dzielnicy arabskiej. Są na niemal każdym rogu.

     

  4. Po czwarte: żołnierze są OK
    Służba w Izraelu jest obowiązkowa dla wszystkich po 18 roku życia. Mężczyźni służą w wojsku trzy, a kobiety dwa lata. Może i na pierwszy rzut oka wojskowi z długimi karabinami wyglądają groźnie, ale kiedy spotkamy ich na lodach, bawiących się z bezdomnym kotkiem czy przybijających piątkę z naszym synkiem, zobaczymy, że to zwykli młodzi ludzie w służbie dla bezpieczeństwa kraju.
    a

    Chrucz z izraelskim żołnierzem na Starym Mieście w Jerozolimie.

     

  5. Po piąte: patrole
    Myśliwce, helikoptery czy drony patrolujące niebo nad newralgicznymi punktami kraju są na porządku dziennym. Dlatego nikogo, nas również, nie dziwi przelatujący nad centrum handlowym, plażą czy turystycznym deptakiem myśliwiec. I nie przeraża. Są tam dla naszego bezpieczeństwa.

    Na parkingu na pustyni Negev kozice. Nad głowami myśliwce. Kozice są zdecydowanie bardziej niebezpieczne.

    a

  6. Po szóste: kontrola
    Przy wejściu na dworce, czy do większych centrów handlowych i miejsc dużych zgromadzeń są piszczące bramki wykrywające metale i obsługująca je ochrona. Podobnie jest przy wejściu na plac przed Ścianą Płaczu i na Wzgórze Świątynne. Strzeżonego Pan Bóg strzeże.
    a

    Bar-Mitzva. Wesoły orszak grzecznie oczekuje przed odprawą bezpieczeństwa przed wejściem pod Ścianę Płaczu.

  7. Po siódme: lotniska
    Na lotnisko przed wyjazdem z Izraela trzeba stawić się nie jak w Europie na dwie, ale na trzy godziny przed odlotem. Zanim nasz bagaż trafi do zwykłej kontroli bezpieczeństwa, jaką znacie z „normalnych” lotnisk, najpierw my jesteśmy maglowani przez służbę bezpieczeństwa pytaniami: (Gdzie mieszkałeś? Czy ktoś coś ci dał podczas pobytu w Izraelu, Czy sam pakowałeś swój bagaż?, Czy był pod twoją kontrola przez cały czas?), potem nasz bagaż trafia do „futurystycznej rury, która widzi wszystko” i czekają nas kolejne pytania, jeśli coś będzie podejrzane. A potem wreszcie mamy zwyczajne bramki i skanery i kontrole paszportowe.
    Powiecie – straszne.
    A ja powiem – szczerze mówiąc w tym regionie świata wolę taką kontrolę, niż takie, jakie pamiętam z lotniska w Sharm el-Szejk, gdzie pogranicznicy podchodzili do obowiązków na luzie, a do dokładnego przeszukania wybierali tylko bagaże co ładniejszych blondynek, w których chowali swój numer telefonu. Wszyscy wiemy, jak się to skończyło.

    Betlejem, choć jest w Autonomii Palestyńskiej, to bezpieczne miasto, gdzie żyje wielu chrześcijan. Tu – Chrucz kieruje ruchem turystów w Bazylice Narodzenia.

    a

  8. Po ósme: fałszywe legendy
    Ilu z Was przechodzą dreszcze na hasło: Wzgórza Golan? To okryte złą sławą miejsce było polem walki 40 lat temu. Ale dziś jest jednym z najbezpieczniejszych w Izraelu. Tak, jedzie się przez bazy wojskowe, opuszczone wioski i baraki podziurawione kulami jak ser szwajcarski. Ale kiedy kierujemy się na punkt widokowy z okopami, z których widać zrujnowane syryjskie miasta, widzimy wyraźnie, że na tych terenach spotkamy wyłącznie wojsko i przyjeżdżające tu na piknik rodziny z dziećmi. Ani jednych ani drugich nie trzeba się obawiać.

    Rzut oka na Syrię.

Ale nie dajmy się zwieść. Mimo wszystko trzeba zachować czujność. Pamiętam dyskotekę w Tel Avivie, w której bawiłam się ze znajomymi, a gdzie następnego wieczora w kolejce wysadził się zamachowiec. Zginęło i zostało rannych ponad sto osób. Do dziś, gdy przechodzę koło pomnika ofiar na promenadzie w Tel Avivie mam dreszcze.

Mój Tata – przewodnik po Izraelu od kilkudziesięciu lat – ma na to receptę. Zawsze powtarza, że najważniejsze to nie pchać się tam, gdzie nie trzeba. Unikać zatłoczonych bazarów i zgromadzeń. To dobra rada. I to dobra w każdym kraju i mieście. W Nicei. W Stambule. W Paryżu. W Brukseli. W Berlinie.

Różnica jest jedna. Kiedy ciężarówka wjechała w jarmark świąteczny w Berlinie, przez kilka godzin trwał chaos i obława na terrorystę. Trzy tygodnie później podobna sytuacja miała miejsce w Jerozolimie. Ciężarówka wjechała w przystanek taranując ludzi. Izraelskim żołnierzom unieszkodliwienie zamachowca zajęło kilka sekund.

About the author

magda

Dziennikarka, autorka przewodników turystycznych i książek dla dzieci, licencjonowana pilotka i przewodniczka. Podróżuje od zawsze. Teraz pokazuje świat swojemu synkowi Wilhelmowi. O podróżach mówi w telewizji, radiu, pisze w gazetach i serwisie turystycznym TURYSTYKA24. Nie lubi jeździć dwa razy w to samo miejsce. Wyjątkiem są Jerozolima i Marsylia, gdzie może wracać bez końca.

4 komentarze

  • Zgadzam się całkowicie z poglądami Autorki tekstu. Sam podobnie się tam czułem i – podobnie – marzę o powrocie do Izraela. Mam też identyczne doświadczenia dotyczące kontaktu z żołnierzami izraelskimi. Nasz najmłodszy syn zrobił sobie kilka zdjęć z uśmiechniętym żołnierzem nad Jordanem i przed tzw. Ścianą Płaczu. Gdy – w tym drugim przypadku – żołnierz, sam, zamienił swoją czapkę z czapką Bartka zgromadzeni wokół turyści – z Japonii – wybuchnęli śmiechem. Po chwili ustawiła się wręcz kolejka do zdjęcia z nim.
    Moimi ulubionymi miejscami są Pustynia Judzka i stare miasto w Jerozolimie. Bardzo też cenię sobie zapach nardu – jest – dla mnie – zdecydowanie piękniejszy od zapachu innych kosmetyków.
    Pozdrawiam i dziękuję za ten tekst. Darek.

    • Zapach nardu jest super! Dziękuję, za Twoje spostrzeżenia. Tak to już jest, że najbardziej boimy się tego, czego nie znamy. Albo wydaje nam się, że jesteśmy specjalistami, bo widzieliśmy parę memów na FB. Świat jest czarno-biały. Gdy się wyjdzie z domu i zobaczy prawdziwe życie na własne oczy, wszystko nabiera kolorów.

  • Pięknie opowiadacie o Izraelu.. Chciałabym odwiedzić ten kraj..Czy z własnego doświadczenia możecie polecić jakieś biuro podróży organizujące wycieczki do tego niesamowitego kraju? Pozdrawiam

Leave a Comment

Close