Dziecko w podróży Gambia

Gambia: 10 rzeczy, które trzeba wiedzieć przed wyjazdem do najmniejszego kraju Afryki

Written by sergiusz

Dziś w Warszawie była piękna pogoda, ale kalendarz jest bezlitosny. Za moment czeka nas listopadowa szaruga. Błoto, porywisty wiatr z deszczem i zmrok zapadający zanim tak naprawdę rozpoczniemy dzień. Świat na szczęście robi się coraz mniejszy i wypad w tropiki (może Gambia?) może kosztować taniej niż tydzień w podobnej klasy hotelu na Mazurach.

 

Gambia? A gdzie to w ogóle jest? Czy tam jest bezpiecznie? Ile tam się leci? A w ogóle warto? Co z komarami? A ebola? A szczepienia? A Państwo Islamskie? A jaką tam wyznają religię? A czy jest czysto? A po jakiemu się tam dogadam? A można płacić kartą? A jest alkohol? Jakie podają jedzenie? No i wreszcie – czy można tam pojechać z dzieckiem?

W czasie naszych rodzinnych wyjazdów korzystamy z ubezpieczenia oferowanego przez Twoja Karta Podróże. Możesz je kupić TUTAJ. Polecamy!

To pytania, które usłyszeliśmy w ciągu ostatniego tygodnia. Skierowano je do nas nieprzypadkowo, bo jesteśmy autorami jedynego wydanego po polsku przewodnika National Geographic po tym najmniejszym kraju kontynentalnej Afryki. Nieprzypadkowo również dlatego, że właśnie zaczął się sezon turystyczny w zwrotnikowej i równikowej Afryce, a jedno z biur podróży reklamuje się wyjazdami do Gambii na 7 dni za 2199 zł – kwotę trudną do pobicia. Kto pojedzie, na bank zakocha się w tym pięknym, egzotycznym kraju tak jak my i zapewne będzie chciał tam wrócić, żeby poznać go lepiej, głębiej. Dla podróżników, którzy cenią sobie przygodę i oczekują czegoś więcej niż smażenia się na pięknej plaży czy drinków nad basenem, polecamy z całego serca kameralne wyjazdy do Gambii organizowane przez autora zjawiskowych zdjęć do naszego przewodnika dla National Geographic – Dominika Skurzaka. Link do jego strony znajdziecie TUTAJ.

Najwspanialsi w Gambii są ludzie. Tu tata z córką na targu w Bandżul

Najwspanialsi w Gambii są ludzie. Tu tata z córką na targu w Bandżul

Nie dziwimy się Waszym pytaniom. Kiedy my jechaliśmy do Gambii pierwszy raz, wiedzieliśmy tyle co przeczytaliśmy na jakimś blogu, gdzie pewna podróżniczka straszyła, że w tym kraju nie ma marketów i są tylko jedne, niedziałające światła przy przejściu dla pieszych. Tymczasem markety są tam w miastach tak samo jak u nas, tylko mniejsze. A światła w stolicy są przy każdym większym skrzyżowaniu i – no proszę! – działają.

A teraz do rzeczy. Po kolei odpowiemy na wszystkie pytania.

Krokodyle w Kachikally są oswojone i można je pogłaskać. Magda nawet spróbowała...

Krokodyle w Kachikally są oswojone i można je pogłaskać. Magda nawet spróbowała…

1.Gdzie to u licha jest i czy tam kradną?

Gambia jest położona w Zachodniej Afryce, nad Atlantykiem, u ujścia bardzo szerokiej (miejscami do 30 km szerokości) rzeki nazywającej się tak samo jak kraj. A raczej kraj nazywa się tak jak rzeka, bo to ona zajmuje większą część państwa, który wcina się głęboko w jedyny kraj, z którym Gambia sąsiaduje – Senegal.

To co odróżnia Gambię od pozostałych krajów Afryki, a właściwie niemal od całego świata, to niski poziom przestępczości. Według oficjalnych statystyk jest ona bliska zeru. Zdarzają się – oczywiście – drobne kradzieże, i – zwłaszcza na największym bazarze w stolicy – Albert Market, warto trzymać pieniądze przy sobie. Samotne kobiety powinny też mieć baczenie na tak zwanych beach boys – przystojniaków, którzy żyją z uwodzenia spragnionych egzotycznego romansu turystek. Ale poważniejszych przestępstw raczej się tu nie spotyka. Holenderski biznesmen, którego spotkaliśmy w hotelu, opowiedział nam swoją „przygodę”. Poprzedniego popołudnia wybierał pieniądze z bankomatu w centrum miasta. Rano zorientował się, że w kieszeni nie ma portfela. Popędził z powrotem do bankomatu i znalazł portfel leżący spokojnie na obudowie urządzenia. Zarówno gotówka, jak i karty były na swoim miejscu. Nic nie zginęło. Czy coś takiego mogłoby się przydarzyć w jakimkolwiek innym kraju afrykańskim czy europejskim? Dlaczego Gambia jest pod tym względem kompletnie inna od pozostałych krajów tego regionu?

– To proste – powiedział nam sprzedawca staroci w Brikamie – najsłynniejszym targu rękodzieła w Gambii i pokazał nam niewielką figurkę z powbijanymi w drewniany korpus zardzewiałymi gwoździami.

– Co to jest? – zapytała ze zgrozą Magda.

Kramarz przez chwilę milczał.

– Złodziej. Gdy ktoś coś ukradł, to tak go kiedyś karano.

– Kiedyś? Czyli dziś już tak się nie robi?

– Nie trzeba. Pokazujemy dzieciom tę lalkę. To wystarcza…

2. Jak tam dojechać i ile to zajmie czasu?

Przelot do Bandżul – stolicy kraju, to z Warszawy ok. ośmiu godzin. Gambia nie jest daleko – nieco poniżej Zwrotnika Raka, ale po drodze zazwyczaj czarterowe loty mają międzylądowanie na Wyspach Kanaryjskich i to „zjada” dwie godziny.

3. A czy w ogóle warto tam jechać?

Ptaki w delcie rzeki Gambii

Ptaki w delcie rzeki Gambii

Tak, jeśli marzycie o Czarnej Afryce, a macie ochotę na wypad rodzinny na tydzień. Kenia jest naszym zdaniem zbyt snobistyczna (i droga), Tanzania ma sens jeśli możemy poświęcić na takie wakacje co najmniej trzy tygodnie, a Kongo, Nigeria, Sierra Leone, Rwanda, Liberia itp. są wspaniałymi kierunkami dla szukających ekstremalnych emocji najemników, a nie podróżników, którzy chcą dzieciom pokazać krokodyle, delfiny, czy przyjazną, bezpieczną afrykańską kulturę.

4. Co z komarami?

W tropikach są największym utrapieniem, bo nie tylko tną jak wściekłe, ale jeszcze niektóre gatunki przenoszą poważne choroby, z których najpowszechniejszą jest malaria. Ale dlatego właśnie sezon zaczyna się w listopadzie, bo to zima – pora sucha. Czyli nie powinno być komarów. Nas pocięły tylko w jednym miejscu – w lobby najelegantszego hotelu w mieście – Kairaba. A nie spotkaliśmy tych krwiożerczych bestii ani na plaży, ani nad rzeką, ani nawet na bagnach, gdzie podglądaliśmy ptaki (Gambia, to raj dla birdwatcherów).

5. A co z ebolą i jakie szczepienia trzeba mieć?

Według stron rządowych Wielkiej Brytanii poziom zagrożenia ebolą jest w Gambii taki sam jak w Polsce. Czyli nie było ani jednego przypadku zachorowania. Szczepionka na żółtą febrę jest obowiązkowa. Szczepienie jest ważne 10 lat (EDIT listopad 2017 – według ostatnich zaleceń WHO szczepionka jest ważna do końca życia. Ale trzeba o tym w Polsce powiedzieć lekarzom, bo nie zawsze o tym wiedzą) i rejestrowane w żółtej książeczce, którą należy mieć przy sobie, ponieważ może być przydatna do okazania na granicy. Szczepienie można wykonać nie później niż 10 dni przed planowanym wylotem. Warto jest też wykonać pozostałe szczepienia przydatne w tropikach: na żółtaczkę typu A i B, tężec, polio, dur brzuszny, błonicę i meningokoki.

Więcej informacji o kraju znajdziesz w naszym przewodniku po Gambii. wyd. National Geographic.

6. Terroryzm i Islam

Samo zestawienie tych dwóch słów jest dla wyznawców politycznej poprawności grzechem śmiertelnym, ale robimy to z pełną świadomością idiotyzmu takich znaków równości. Warto pojechać do Gambii choćby po to, żeby się przekonać jak tolerancyjny i wyluzowany może być Islam w wydaniu z zachodniego wybrzeża Afryki. Poziom zagrożenia terroryzmem – znów według kolegów Jamesa Bonda z Mi6 – „very low”. Myślę, że dla fundamentalistów z Państwa Islamskiego (do Gambii mają z Syrii dalej niż do Polski) gambijscy muzułmanie – czyli 90 procent społeczeństwa – to jakieś nieporozumienie.

7. Czy jest tam czysto?

Tak. I ładnie pachnie. O wiele ładniej niż u nas.

8. Po jakiemu się tam dogadam?

Za parę lat – po polsku. Bo Gambijczycy błyskawicznie przyswajają sobie nowe języki. Nic dziwnego, skoro każdy mówi co najmniej sześcioma. Każde z pięciu plemion zamieszkujących Gambię mówi swoim językiem (i pozostałymi czterema też, w końcu Gambia ma jedynie 2 miliony mieszkańców). W szkole zajęcia są prowadzone po angielsku, więc każdy kto chodził do szkoły, angielski zna (chłopcy praktycznie wszyscy, starsze kobiety często nie miały takiej szansy). Większość Gambijczyków ma jakąś rodzinę w pobliskim Senegalu, więc powszechna jest też znajomość francuskiego. A przyjeżdżający tu od lat turyści z Niemiec i Holandii dogadują się w wielu miejscach po swojemu.

9. A można płacić kartą?

Ten zwitek banknotów to równowartość 50 dolarów.

Ten zwitek banknotów to równowartość 50 dolarów.

Używanie kart kredytowych jako środka płatniczego w Gambii wiąże się często z wysokimi opłatami i niekorzystnym kursem wymiany. O ile karty VISA są miejscami akceptowane, na cenzurowanym są karty Mastercard. Można je wykorzystywać w niewielu punktach a wypłata z nich wiąże się z 30% prowizją.

Walutą w Gambii jest dalasi (GMD). Dzieli się na 100 bututów. Kurs obecnie to 100 dalasi = 7,6 PLN. Waluty nie można kupić w Polsce. Najlepiej wymienić euro lub dolary w żółtych kantorach opatrzonych logo Western Union. W całym kraju różnice kursu są niewielkie, ale koniecznie trzeba przy sprzedawcy przeliczyć zwitek banknotów, który otrzymamy, bo zdarzają się oszustwa.

10. Jedzenie i alkohol?

Połączenie rumu i świeżego orzecha kokosowego – idealne.

Połączenie rumu i świeżego orzecha kokosowego – idealne.

Koniecznie trzeba spróbować owoców, które są najważniejszą częścią miejscowej diety. Na plaży spotkamy fruit ladies – kobiety sprzedające talerze świeżo pokrojonych owoców w cenie od 50 do 250 dalasi. Jeśli mieszkamy w hotelu, pierwsza fruit lady, która nas spotka, będzie nas obsługiwała do końca pobytu. Musimy tylko zapamiętać jej imię, bądź numer stoiska. Świeżo wyciskane z owoców soki dostarczy nam na plaży juice man. Tak jak i w przypadku fruit lady, obowiązuje ścisła rejonizacja. „Nasz” juice man, w swoim rewirze ma na nas wyłączność.

Alkohol importowany jest drogi, ale w przyzwoitej cenie jest dobre, miejscowe piwo. Do kupienia w supermarketach i w knajpach. W sklepach – jeśli już jesteśmy przy zakupach – dostaniemy bez problemu także jedzenie dla niemowląt znanych europejskich marek, słoiczki i pieluszki.

Wybrzeże Atlantyku w Gambii

Wybrzeże Atlantyku w Gambii

I wreszcie po 11… Czy można pojechać tam z dzieckiem?

Tak. Ale… Choć spotkaliśmy w Gambii turystów z naprawdę małymi dziećmi (jeszcze mniejszymi od naszego Chruczka) to osobiście uważamy, że aby ten wyjazd był radością zarówno dla dziecka, jak i dla rodziców, to maluch powinien mieć co najmniej trzy lata. I to nie chodzi o szczepienia czy profilaktykę antymalaryczną, ale o to, by rzeczywiście skorzystać z uroków Afryki. Żeby można było pójść razem pogłaskać krokodyle, wspólnie obserwować i fotografować ptaki, wędrować po parku narodowym i szukać na palmach małp, pić sok z baobabu, zadumać się nad losem niewolników w wiosce Jufureh i na wyspie Kunta Kinte. Wędrować po najpiękniejszym targu rybnym na świecie w Tanji. Pływać pirogą po płytkich wodach laguny w Makasutu i Lamin.

Gdy nasz Chruczek skończy w przyszłym roku trzy lata, to już wiemy, gdzie pojedziemy z nim w listopadzie, gdy za oknem zrobi się szaro i zimno…

About the author

sergiusz

Z wykształcenia muzyk, z zawodu dziennikarz, z zamiłowania – podróżnik i bloger. Pisze książki i przewodniki, gra na skrzypcach i altówce, prowadzi imprezy, jest przewodnikiem w Muzeum Narodowym w Warszawie. Świetnie odnajduje się w najdalszym zakątku świata, a z każdej podróży przywozi nowe inspiracje i przepisy na regionalne potrawy.

Leave a Comment

5 komentarzy

  • […] Gambia to nasza wielka miłość i największe podróżnicze odkrycie. Zakochaliśmy się w tym kraju od pierwszego wrażenia, a potem było już tylko lepiej. Poznaliśmy to maleńkie (wielkości najmniejszego polskiego województwa) państwo od podszewki. Wraz z naszym przyjacielem, świetnym fotografem Dominikiem Skurzakiem, napisaliśmy dla National Geographic przewodnik, który zdobył największe polskie trofeum dla książek turystycznych – Nagrodę Magellana. […]

  • Witam, proszę mi powiedzieć czy szczepili się może Państwo przed wyjazdem do Gambii (szczepienia nie są teraz obowiązkowe), jeżeli tak to na co?

  • Mam pytanie odnośnie wypożyczenia auta. Czy ktoś z Państwa pożyczał samochód w Gambi lub Senegalu, jeśli tak to na jakich zasadach. Czy są małe lokalne wypożyczalnie czy tylko na lotnisku. Mało jest wiadomości na ten temat , jedyna wypożyczalnia którą znalazłam to AVIS.

    • Hej, w Gambii na lotnisku w Banjul jest Avis, ale poza tym są lokalne wypożyczalnie w miejscach turystycznych – np. w Kololi czy Bijilo. Mają małe, tanie samochodziki typu cinquecento do poruszania się po asfalcie w miejscowościach turystycznych, albo taki z napędem 4×4 na piaszczyste drogi, których jest w kraju większość. Te lokalne wypożyczalnie przeważnie prowadzą europejczycy, więc zasady takie jak u nas. Tu masz na przykład lokalną wypożyczalnię, z której można brać auta także do Senegalu. http://www.rentacargambia.com/en_GB/our-rates

Close