Miejsca Przyjazne Dziecku

Hotel Gdańsk

Written by magda

Położony w świetnym punkcie, wygodny i naprawdę przyjazny rodzicom przyjeżdżającym tu z dziećmi. Mieszkaliśmy tu już dwa razy i śmiało możemy polecić wszystkim, którzy szukają w Gdańsku miejsca, gdzie nikt nie będzie krzywo patrzył na to, że rodzina to czasem więcej niż tylko 1+1.

Zadzwoniliśmy z autostrady, mniej więcej sto kilometrów przed Gdańskiem.

– Będziemy u was za 45 minut. Mamy zarezerwowany pokój, ale nie wspominaliśmy, że jesteśmy z pięciomiesięcznym dzieckiem.

Miła recepcjonistka zareagowała natychmiast.

– W takim razie wstawimy łóżeczko dla maleństwa. Czego jeszcze sobie państwo życzą?

– Przydałby się czajnik do podgrzewania wody.

– Załatwione. Postaram się umieścić państwa w oddzielnym skrzydle.

Miejsce przyjazne małym podróżnikom

Miejsce przyjazne małym podróżnikom

Hotel Gdańsk mieści się nad samą Motławą, nieopodal nowoczesnego gmachu Filharmonii Bałtyckiej. Choć to niemal centrum starówki (gdańszczanie mówią: „Główne Miasto”), za pierwszym razem nie jest tu tak łatwo trafić. Trzeba trochę pokrążyć, żeby dojechać na bulwar Szafarnia 9, gdzie stały od XVI wieku wielkie spichrze na zboże spławiane Wisłą z Małopolski, czy okolic Sandomierza. Od frontu widzimy piękną gotycką fasadę z charakterystycznymi wąskimi okienkami. Od tyłu budynek rozrasta się w nowoczesną, ale utrzymaną w stylu bryłę hotelu. Nieopodal, na Wyspie Spichrzów odbywa się jakaś impreza, więc nie ma gdzie zaparkować.

Po drugiej stronie Motławy jest najsłynniejszy marynarski bar w Gdańsku.

Po drugiej stronie Motławy jest najsłynniejszy marynarski bar w Gdańsku.

– Nie ma problemu! – mówi portier – Państwo z dzieckiem? Proszę wjechać na parking hotelowy, spokojnie przenieść bagaże, a potem jak się coś zwolni, to przeparkować auto na ulicę.

No jasne, że przeparkujemy. Hotel ma zaledwie kilka miejsc na odgrodzonym szlabanem dziedzińcu, więc każe sobie słono płacić za ten luksus – 50 zł za dobę.

Meldujemy się i wjeżdżamy windą na piąte piętro, będziemy mieli oszałamiający widok z okna na gdańską marinę i mury Głównego Miasta.

Widok z okna naszego pokoju. Gdańsk o poranku.

Widok z okna naszego pokoju. Gdańsk o poranku.

Idziemy wytłumionymi dywanami korytarzami i zastanawiamy się, czy wciąż pod posadzkami w piwnicy tkwi skarb, ukryty tu przez rabusia pod koniec XVIII wieku. Według legendy powracającego z Amsterdamu królewskiego malarza – Marcello Bacciarellego, okradł w Gdańsku miejscowy złodziejaszek. Bacciarelli wiózł w kuferku kilka cennych płócien Rembrandta van Rijna, zakupionych dla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Gdy  w środku nocy bezczelny złodziej znikał ze swoim łupem, włoski malarz ocknął się i wraz ze sługami popędził za nim. Kufer ciążył bandycie, a pogoń w każdej chwili mogła go dopaść. Wskoczył więc do pierwszego wykopu – w okolicy sporo się budowało – i błyskawicznie narzucił na skarb nieco ziemi. A potem, jak gdyby nigdy nic, spokojnie wyszedł na ulicę i zniknął za rogiem. Gdy następnej nocy wrócił, by odnaleźć porzucony kufer, zobaczył ułożone już fundamenty pod wielki spichlerz. Skarb królewski został gdzieś, pod posadzką.

W hotelowej restauracji nikomu nie przeszkadzało, że przyszliśmy z synkiem. Chrucz zachowywał się jak mały lord.

W hotelowej restauracji nikomu nie przeszkadzało, że przyszliśmy z synkiem. Chrucz zachowywał się jak mały lord.

Gdy nasz synek będzie miał nieco więcej, niż pięć miesięcy, ta legenda z pewnością pokoloruje mu sny w „Hotelu Gdańskim”. Bo jeśli tylko będzie ku temu okazja, zamierzamy tu wracać. Hotel jest na naprawdę dobrym, światowym poziomie, a sposób, w jaki potraktowano nas tylko dlatego, że przyjechaliśmy z małym dzieckiem – zasługuje na wyróżnienie.

About the author

magda

Dziennikarka, autorka przewodników turystycznych i książek dla dzieci, licencjonowana pilotka i przewodniczka. Podróżuje od zawsze. Teraz pokazuje świat swojemu synkowi Wilhelmowi. O podróżach mówi w telewizji, radiu, pisze w gazetach i serwisie turystycznym TURYSTYKA24. Nie lubi jeździć dwa razy w to samo miejsce. Wyjątkiem są Jerozolima i Marsylia, gdzie może wracać bez końca.

Leave a Comment

Close