Dziecko w podróży Izrael

Izrael: Od Eilatu do Jerozolimy, czyli 5 miejsc, które musisz zobaczyć na południu Izraela

Written by magda

Dostajemy od Was mnóstwo pytań o Izrael. O to, co zobaczyć w tym kraju, gdzie mieszkać i jak poruszać się na miejscu. Przygotowaliśmy dla Was 3 wpisy, gdzie zgromadziliśmy 10 miejsc, których po prostu nie można nie odwiedzić w Izraelu. Na koniec mamy dla Was praktyczny przewodnik z naszymi radami. A dziś część pierwsza – piękne Południe i święte miasto trzech religii – Jerozolima.

 

Na początek to, co najważniejsze w rodzinnej podróży, czyli bezpieczeństwo. Wielu z Was zadaje pytanie, czy Izrael jest bezpieczny. Staraliśmy się odpowiedzieć na nie tutaj: (KLIK)

W czasie naszych rodzinnych wyjazdów korzystamy z ubezpieczenia oferowanego przez Twoja Karta Podróże. Możesz je kupić TUTAJ. Polecamy!

A teraz przeczytajcie o tym, co zobaczyć w tym niezwykłym kraju. W pierwszej części Izraelskiej Trylogii piszemy o południu Izraela. O miejscach na północy Izraela przeczytasz tutaj: (KLIK). A 5 miejsc, które TRZEBA zobaczyć od Eilatu do Jerozolimy, to:

1. Eilat

Najpiękniejsze w Izraelu jest to, że w grudniu możesz się kąpać w ciepłym Morzu Czerwonym, a po kilku godzinach jazdy śmigać na nartach na zboczach Góry Hermon. Bo Izrael to mały, ale bardzo różnorodny kraj. Eilat – najbardziej na południe wysunięte miasto – warto odwiedzić zwłaszcza poza sezonem – od listopada do grudnia i tak jest tu temperatura od 20 do 25 stopni. Zwiedzanie zacznij na promenadzie, skąd można spojrzeć w perspektywę Morza Czerwonego, i mieć w zasięgu wzroku cztery kraje, których granice stykają się w tym miejscu: Izrael, Jordanię, Egipt i Arabię Saudyjską. Zobacz Pomnik Flagi Atramentowej (na tyłach centrum handlowego), upamiętniający chwilę, gdy Izrael zajmował te tereny, a żołnierze nie mieli nawet flagi, by oznaczyć posterunek. W Eilacie warto też wybrać się do niezwykłego delfinarium. To nie betonowy budynek ze skaczącymi delfinami, ale park z piaszczystymi dróżkami i egzotyczną roślinnością, który prowadzi nad brzeg morza. Tam ustawiono kompleks pomostów, z których można obserwować przepływające delfiny. Można też założyć sprzęt do nurkowania i popływać z nimi. Delfiny mają dowolność, i jeżeli chcą pływać z ludźmi, to przypływają, a gdy mają dość, po prostu odpływają w morze. W okolicach Eilatu odwiedź też Park Zwierząt Biblijnych czy kibutz Yotvata, gdzie serwują (jedyne takie na świecie) pyszne lody z mleka pustynnych krów.

Delfinarium w Eilacie to po prostu kawałek zatoki, otwarty na morze. Ale delfiny tu chętnie przypływają.

Praktycznie:
Jeśli lądujesz na lotnisku Ovda, to do Eilatu dojedziesz w 40 minut przez pustynię Negev. Z lotniska do centrum dojedziesz taksówką (drożej) albo autobusem linii 282 (taniej). Zielone autobusy Egged Bus są podstawiane na każdy samolot przylatujący na lotnisko Ovda. Bilety kupicie w hali przylotów, ale możecie też zarezerwować je wcześniej na stronie Egged Bus (bilet do centrum kurortu kosztuje 21.5 NIS). Poza tym jest tam dość bezludnie, bo lotnisko leży na środku pustyni i dociera do niego tylko jedna droga. Trasa do Eilatu jest bardzo widokowa, wiedzie przez kaniony i rezerwaty, a ten wielki płot który zobaczycie po prawej, to granica z Egiptem.

Malownicza pustynia pomiędzy lotniskiem w Ovdzie a Eilatem, z okien autobusu.

 

2. Morze Martwe

Najniższa na świecie depresja i najbardziej niezwykłe miejsce na Ziemi. Morze, w którym nie żyją żadne żywe organizmy. Nasycone solą tak bardzo, że człowiek nie musi umieć pływać, bo po prostu unosi się na powierzchni.

Dziewczynki z ortodoksyjnej żydowskiej szkoły na wycieczce nad Morzem Martwym.

Pływanie w nim to przeżycie, którego nie da się porównać do niczego na świecie, no, może do stanu nieważkości w kosmosie. Lustro wody jest najniżej na Ziemi położonym miejscem – 422 m poniżej poziomu morza. Głębokość morza dochodzi do 377 metrów. Powietrze jest tu bogatsze w tlen i mikroelementy, a ciśnienie atmosferyczne – najwyższe na świecie.

Do kąpieli weź ze sobą gazetę lub książkę, by zrobić słynne zdjęcie z czytania na wodzie. Na pustyni Judzkiej przy drodze z Jerozolimy do Ein Gedi miniesz znacznik poziomu morza – to dobre miejsce na zdjęcie. Przy drodze do Ein Bokek znajduje się najniżej położone miejsce na ziemi. Zrób zdjęcie przy tablicy. Blisko jest też skała zwana „żoną Lota”. Kolejne miejsce, przy którym warto się zatrzymać i wyszperać odpowiedni cytat w Biblii.

Więcej o Morzu Martwym znajdziecie w osobnym wpisie: (KLIK)

Niżej się już nie da. Takiej depresji można tylko pozazdrościć.

Praktycznie:
Kąpieliska nad Morzem Martwym są albo płatne, albo hotelowe, albo dzikie i niebezpieczne (ze względu na zapadające się sink holes). Dlatego my jeździmy kąpać się na publiczną plażę miejską do Ein Bokek, gdzie jest wygodne zejście do morza i infrastruktura (prysznice i przebieralnie), a jak ktoś chce to także plaża religijna, osobna dla kobiet i mężczyzn.

Prysznice przydają się przede wszystkim po kąpieli w najbardziej zasolonym morzu świata.

Zatrzymaliśmy się przy „żonie Lota”. W tym miejscu kobieta tęskniąc za swoim dawnym życiem, obejrzała się i… reszta jest historią biblijną.

 

3. Krater Mitzpe Ramon i grób Ben Guriona

Największy krasowy krater na świecie i najbardziej spektakularne miejsce do zdjęć i oglądania zachodów słońca. Krater Ramon jest chyba najbardziej niezwykłą formacją geologiczną na pustyni Negev. Powstał w wyniku erozji i jest naprawdę ogromny. Jego długość wynosi 40 km, szerokość 2-10 km, a głębokość nawet 500 m.

Według Sergiusza, to najwspanialsze miejsce w całym Izraelu. Krater Ramon.

Nad kraterem znajduje się ogrodzony punkt widokowy a także miejsca widokowe, gdzie można zbliżyć się do pionowej ściany. Trzeba bardzo uważać, ale zdjęcia zrobione w tej przestrzeni przyprawiają o zawrót głowy. Warto także odwiedzić nieodległy grób pochodzącego z Polski twórcy Państwa Izrael, Davida Ben-Guriona. Pod koniec życia mieszkał on w kibucu Sde Boker i tam go pochowano, w mauzoleum z fantastycznym widokiem na pustynny krajobraz i kratery. Otacza je park, w którym spacerują ciekawskie kozice.

Praktycznie:
Krater Ramon znajduje się na pustyni Negev, przy drodze Eilat-Beer Sheva, trzeba kierować się na miasteczko Mitzpe Ramon, grób Ben Guriona leży koło kibucu Sde Boker. Nie zapomnij o czymś pyszym, żeby nakarmić kozice.

Widok z mauzoleum Ben Guriona.

Kozice na pustyni Negev czekają na parkingu na szczodrych turystów.

 

4. Góra Oliwna i Droga Krzyżowa

Jerozolima to ślady ostatniej drogi Jezusa. Dlatego przejście Drogi Krzyżowej jest ogromnym przeżyciem nie tylko dla gorliwych chrześcijan, ale dla każdego wychowanego w naszym kręgu kulturowym.

Cmentarz na zboczu Góry Oliwnej.

Podczas tego spaceru, który zajmie Wam przynajmniej kilka godzin, zobaczycie większość najważniejszych dla Chrześcijaństwa miejsc w Ziemi Świętej. My na Drogę Krzyżową zamiast przewodnika bierzemy Pismo Święte i czytamy je na poszczególnych stacjach. Takie zwiedzanie nadaje kontekst historyczny, dzięki niemu inaczej patrzy się na każdy kamień i każdą odwiedzaną świątynię, która upamiętnia wydarzenie z tych ważnych dni. Pozwala też lepiej zrozumieć emocje ludzi, którzy zjeżdżają tu z całego świata, w poszukiwaniu duchowych przeżyć.

Wili w świątyniach lubi zapalić świeczkę i w ten sposób się chyba modli.

Zacznijcie od Góry Oliwnej, a potem poruszajcie się zgodnie z koleją wydarzeń. Z góry idziemy od kościoła Pater Noster, przez punkt widokowy z najsłynniejszą panoramą Jerozolimy ze złotą Kopłułą Skały. Potem schodzimy w dół zboczem Góry Oliwnej przez żydowski cmentarz z najdroższymi na świecie nagrobkami, bo stąd będzie najbliżej na Sąd Boży. Dalej do Kościoła Dominus Flevit (Pan Zapłakał) w kształcie łzy i mrocznego, poruszącego kościoła Getsemani w Ogrodzie Oliwnym. Rosną tam drzewka oliwne pamiętające czasy Jezusa.

Te drzewa oliwne pamiętają czasy Jezusa.

Kościół Narodów w Ogrodzie Oliwnym. Na tym kamieniu według tradycji Jezus prosił Ojca, by oddalił od niego kielich goryczy cierpienia.

Potem przejdźcie Bramą Lwią na teren Starego Miasta i tam, jeżeli jesteście bez przewodnika, koniecznie zaopatrzcie się w mapę, żeby nie ominąć podstawowych punktów. Jerozolima jest bowiem jednym z najtrudniejszych logistycznie i najbardziej nieintuicyjnych miast, w których łatwo zabłądzić. Bo żeby przejść Drogę Krzyżową nie wystarczy podążać za tabliczkami Via Dolorosa. Trzeba wiedzieć gdzie się zatrzymać, gdzie skręcić, którędy przejść, a kościółki i kapliczki przy Drodze Krzyżowej są czasem niepozorne. Droga wije się, przechodzi tajnymi przejściami przez podziemia, kaplice i przesmykami dostępnymi dla wtajemniczonych.

Kamień Namaszczenia w Bazylice Grobu Bożego i mały Wili.

Przecież warto wiedzieć, że kiedy zwiedzacie indywidualnie, nie musicie w tłumie turystów iść drogą dla grup, ale możecie przejść obok rzymskiej cysterny, przez dach Bazyliki Grobu, pod drzewem pieprzowym obok sklepienia nad Kaplicą św. Heleny, by wąskim przesmykiem przez klasztor etiopski dostać się do samego wejścia. Albo, podczas gdy inni stoją w kilkugodzinnej kolejce do Grobu Bożego, wiedzieć, w które miejsce bazyliki wejść z latarką, by samemu eksplorować autentyczne jaskinie grobowe z czasów Chrystusa. Prawda?

No ale do tego potrzebny jest dobry przewodnik na miejscu. My naturalnie też pilotowane na przez nas wycieczki po Izraelu zapraszamy, wystarczy do nas napisać i umówić się na termin wyjazdu. Zobaczcie na krótkim filmie, jaki wspaniałe emocje przeżywaliśmy podczas naszej ostatniej wyprawy z biurem Africa-Point 🙂

Praktycznie:
Wycieczkę warto zacząć od wizyty w kościele Pater Noster lub na punkcie widokowym na Górze Oliwnej i poruszać się zgodnie z koleją losów Jezusa. Na przejście Góry Oliwnej i Drogi Krzyżowej przeznaczcie co najmniej kilka godzin. Na starym mieście są miejsca, na których możecie coś zjeść i wypić, a przy Bazylice Grobu, po skończonym zjedzeniu znajdziecie restauracje, w których można zjeść obiad.

Wili na tarasie naszego hotelu w sercu Starego Miasta.

Ściana Płaczu to także żelazny punkt wycieczki do Jerozolimy. Można ją odwiedzić po przejściu Via Dolorosa. Niezwykły klimat ma też wieczorem.

Chwila refleksji pod Ścianą Płaczu.

Ale można też tu się pobawić. Śpiew i taniec nie są zabronione nawet pod Ścianą Płaczu.

Więcej o Jerozolimie znajdziecie w osobnym wpisie tutaj: (KLIK)

 

5. Dzielnica Mea Shearim w Jerozolimie

Marzyłeś kiedyś o tym, by mieć wehikuł czasu? No to proszę. Dzięki wizycie w Mea Shearim bardzo łatwo przeniesiesz się do żydowskiego miasteczka z XIX wieku, na warszawską ulicę sprzed II wojny światowej, gwarną, tłoczną, pełną pokrzykujących kupców, z chmarą dzieci bawiących się na ulicy, z tradycyjnymi sklepikami, ulicznym handlem, zapachem z tradycyjnych piekarni.

Tylko tu znajdziemy sklepiki, a w nich „szwarc mydło i powidło” jak na przedwojennych warszawskich Nalewkach.

Uważaj, przed wejściem do tej dzielnicy zobaczysz znaki i plakaty, zaadresowane do turystów: „Nie wchodźcie tu, odejdźcie i uszanujcie spokój naszej społeczności”. To powoduje, że wiele osób rezygnuje z wizyty w tym miejscu albo boi się robić zdjęcia. Zakazy dotyczą jednak głównie wycieczek, bo faktycznie hordy turystów w tym miejscu zaburzyłyby jego funkcjonowanie i zniszczyły ten niezwykły świat. Kiedy idziesz do Mea Shearim małą grupą albo sam, nic się nie stanie, ale musisz się też liczyć z tym, że wkraczając tu możesz być ignorowany, zostać obrzucony wyzwiskami, albo oblany (w najlepszym wypadku wodą) z okna kamienicy. Ale spokojnie. Możesz tam wejść, możesz robić zdjęcia, po prostu zachowaj ostrożność i szacunek wobec inności ludzi, którzy wybrali taki sposób życia.

Możemy zobaczyć jak wygląda życie zamniętej, ortodoksyjnej społeczności.

Praktycznie:
Do Mea Shearim dotrzesz ze Starego Miasta przez Bramę Damasceńską trzymaj się ulicy Ha Nevi’im i kieruj się prosto na wieżę Szpitala Włoskiego. Przed szpitalem w prawo, zaraz w lewo i już możesz poczuć się jak 100 lat temu. Teraz wystarczy włóczyć się po uliczkach i zaułkach i chłonąć atmosferę tego zagubionego w czasie miejsca. Na taki spacer warto wybrać się wieczorem.

About the author

magda

Dziennikarka, autorka przewodników turystycznych i książek dla dzieci, licencjonowana pilotka i przewodniczka. Podróżuje od zawsze. Teraz pokazuje świat swojemu synkowi Wilhelmowi. O podróżach mówi w telewizji, radiu, pisze w gazetach i serwisie turystycznym TURYSTYKA24. Nie lubi jeździć dwa razy w to samo miejsce. Wyjątkiem są Jerozolima i Marsylia, gdzie może wracać bez końca.

Leave a Comment

Close