Dziecko w podróży Gruzja

Gruzja: Jak rozweselić mnicha

Written by magda

Dziś dotarliśmy z Chruczem do Monastyru Dżwari, zabytkowego kościółka z VI wieku, w samym sercu Gruzji. Na wysokim, skalistym wzgórzu górującym nad dawną stolicą – Mcchetą, niemal prosto ze skał wyrastają wiekowe mury świątyni. Jest to pierwsza w regionie budowla sakralna na planie krzyża greckiego, unikalny obiekt na liście stu najbardziej zagrożonych zniszczeniem zabytków świata. Na zewnątrz wieje potwornie silny, kaukaski wiatr, wewnątrz jest już tylko pełna skupienia cisza. Kiedy Sergiusz podszedł by kupić od drzemiącego w kąciku prawosławnego mnicha trzy świeczki, które zapaliliśmy w intencji naszej rodziny, brodaty duchowny dostrzegł rozglądającego się ciekawsko Chrucza. Natychmiast przydreptał do niego, porwał go na ręce i zaczął przemawiać do niego po gruzińsku. W poważnego, surowego mnicha, jakby wstąpiło nowe życie. Łaskotał Chruczka długą brodą, zabawiał wydawaniem zabawnych dźwięków, pokazywał z bliska święte ikony. Nie chciał nam oddać Chrucza przez dobre dziesięć minut, a turyści ze zdziwieniem spoglądali na wesołego duchownego, który zazwyczaj tylko ucisza i karci za robienie zdjęć. Chrucz był zachwycony, śmiał się wesoło w głos i bez żenady ciągnął świątobliwego ojca za siwą brodę. Na koniec duchowny z powagą przekazał mi Chruczka, pocałował go w małą, umorusaną chrupkami kukurydzianymi łapkę, wygłosił do niego słowa błogosławieństwa, które rozumiał tylko on i Chrucz, i odszedł z powrotem do świeczek i świętych ikon.

About the author

magda

Dziennikarka, autorka przewodników turystycznych i książek dla dzieci, licencjonowana pilotka i przewodniczka. Podróżuje od zawsze. Teraz pokazuje świat swojemu synkowi Wilhelmowi. O podróżach mówi w telewizji, radiu, pisze w gazetach i serwisie turystycznym TURYSTYKA24. Nie lubi jeździć dwa razy w to samo miejsce. Wyjątkiem są Jerozolima i Marsylia, gdzie może wracać bez końca.

1 Comment

Leave a Comment

Close