Dozwolone od lat 18-tu!

John Lennon – niegrzeczny chłopak z Liverpoolu

Written by sergiusz

Dziś 8 grudnia, rocznica tragicznej śmierci Johna Lennona. Dzieciństwo chłopca, który urodził się w czasie wojny w portowym mieście o nieciekawej reputacji, też nie było usłane różami.

Zawsze kochaliśmy The Beatles, ale odkąd przeprowadziliśmy się tutaj, Czwórka z Liverpoolu jest nam jeszcze bliższa. A ponieważ nasz syn ma się wychowywać w tym niezwykłym mieście, postanowiliśmy dowiedzieć się, jak wyglądały młodzieńcze lata najsłynniejszego z Beatlesów.

John Winston Lennon urodził się 10 października 1940 roku. Pierwsze imię dostał po dziadku. Drugie, po premierze Wielkiej Brytanii z czasów wojny, który mógł obiecać swoim rodakom tylko „krew, pot i łzy”. Mama chłopca, Julia, miała wtedy zaledwie 26 lat i bardziej niż pranie pieluch interesowało ją chodzenie po pubach i flirtowanie z marynarzami. Tata pracował jako steward na statku, częściej był na morzu niż w domu. Za to regularnie przesyłał pieniądze na utrzymanie syna. Gdy chłopiec miał 3,5 roku, tyle, co dzisiaj nasz Chruczek, pieniądze przestały przychodzić, a ojciec zniknął na dobre.

Po kilku miesiącach wrócił i chciał odbudować rodzinę, ale Julia była w ciąży z nowym partnerem i wyśmiała ten pomysł. Malutkiego Johna oddała już zresztą na wychowanie swojej starszej siostrze. To z jej domu ojciec porwał synka. Chciał go zabrać do Nowej Zelandii. Kiedy matka przybiegła w poszukiwaniu małego Johna, na ulicy wybuchła awantura. Ojciec kazał wybierać pięcioletniemu chłopcu, czy chce zostać z nim czy z matką. Mały John rozpłakał się i powiedział, że chce zostać z ojcem. Jednak kiedy mama odwróciła się i odeszła, ze łzami w oczach, szlochając, pobiegł za nią.

Dom przy 251 Menlove Avenue w Liverpoolu.

Mały John znów zamieszkał z ciocią Mimi i wujkiem Georgem, którzy nie mieli własnych dzieci. W ich szarym domu z oknami w wykuszach przy 251 Menlove Avenue w Woolton przyszły muzyk spędził większą część swojego dzieciństwa. Codziennie rano chodził do Dovedale Primary School. Z domu miał tam pół godziny spacerem. Uczył się dobrze, nauczyciele wspominali go jako wesołego, bystrego, uzdolnionego plastycznie chłopca. Po egzaminach dostał się Quarry Bank High School, gdzie na początku uznano go za dobrego ucznia, ale wkrótce zyskał reputację lenia i łobuza. Przygotowywał własną szkolną gazetkę i rysował zabawne komiksy opisujące szkolną rzeczywistość. W jego dzienniczku stale lądowały uwagi. Nauczyciele uważali go za klasowego klauna, nie rokującego nadziei, marnującego czas innych, pilnych uczniów. Bardziej niż nauka interesowało go miasto. Chodził na wagary i szwendał się po liverpoolskich dokach. Zadawał się z szemranym towarzystwem i zachwycał melodią specyficznego języka robotników z Liverpoolu. Sam zaczął mówić tym ulicznym slangiem. Po szkole średniej zupełnie odpuścił naukę i zawalił wszystkie egzaminy końcowe, ale i tak przyjęto go do Liverpool College of Art. Nie na długo, bo zamiast zajmować się szkicowaniem i perspektywą wolał przedrzeźniać nauczycieli i rozbawiać klasę, na przykład, siadając na kolanach modeli podczas zajęć z malowania aktów. Szkoły nie skończył, wyleciał za złe zachowanie.

Choć nauka go nudziła, John bardzo interesował się muzyką. Kiedy był mały, mama nauczyła go grać na maleńkim banjo. Jako 15-latek stworzył swój pierwszy zespół. Pozwolono im zagrać koncert na imprezie dobroczynnej organizowanej przez parafię św. Piotra w Woolton. Tam John poznał Paula McCartneya. Chociaż byli z dwóch różnych światów, polubili się. Paul pochodził z dobrej rodziny, i jego ojciec bał się, że niesforny John sprowadzi go na złą drogę. Za to ciocia Mimi cieszyła się, że John ma wreszcie grzecznego kolegę, innego, niż ta cała banda łobuzów, z którą się zadaje.

Kiedy Lennon miał 16 lat, jego mama kupiła mu za 5 funtów i 10 pensów tanią gitarę akustyczną. Zamówiła instrument do siebie do domu, bo wiedziała, że jej siostra Mimi nie pochwalała zainteresowania Johna muzyką. Wolała, żeby pilnie siedział nad książkami i zdobył porządny zawód. „Możesz sobie grać, ale pamiętaj, że pieniędzy z tego nie będzie” – powtarzała chłopcu. John uwielbiał muzykowanie i wesołe zabawy z Julią, która zawsze była dla niego bardziej przyjaciółką, niż matką. Po jednym z takich spotkań z 16-letnim wówczas synem, wkrótce po tym jak wyszła z domu przy 251 Menlove Avenue, Julia zginęła potrącona przez samochód. A dzieciństwo Johna Lennona skończyło się w jednej chwili.

About the author

sergiusz

Z wykształcenia muzyk, z zawodu dziennikarz, z zamiłowania – podróżnik i bloger. Pisze książki i przewodniki, gra na skrzypcach i altówce, prowadzi imprezy, jest przewodnikiem w Muzeum Narodowym w Warszawie. Świetnie odnajduje się w najdalszym zakątku świata, a z każdej podróży przywozi nowe inspiracje i przepisy na regionalne potrawy.

Leave a Comment

Close