Ważne w podróży – poradnik

Najlepsze ubezpieczenie turystyczne na podróż z dzieckiem. Co wybraliśmy?

Written by sergiusz

Wyjątkowi szczęściarze nigdy się nie dowiedzą, czy warto było je mieć. Ale rozsądek podpowiada, by losu nie kusić i zawsze przed wyjazdem za granicę (a za granicę UE, to już na pewno) wykupić dodatkowe ubezpieczenie turystyczne. Dziś dużo cyferek i konkretów.
a

Dziś jedziemy na tydzień do Armenii. Razem z podróżą, to dziewięć dni. To dopiero drugi nasz zagraniczny wyjazd w tym roku, ale w planach mamy już kilka kolejnych, coraz dalej. Do tej pory ubezpieczenie turystyczne, z którego korzystaliśmy oferował nam bank, w którym mamy konto. Oczywiście nie za darmo. Ubezpieczenie dwóch osób dorosłych i jednego dziecka na 9 dni, to w firmie reklamującej się jako „więcej niż standard” – 337 złotych i 80 groszy.

Za tę kwotę mielibyśmy zagwarantowane koszty leczenia do 250.000 zł, koszty ratownictwa i poszukiwania do 20.000 zł, transport medyczny 80.000 zł, transport ekhm… zwłok – 30.000 zł, ubezpieczenie NNW 50.000 zł, OC – 200.000 zł, ubezpieczenie bagażu – 2000 zł.

Była i nieco tańsza i uboższa wersja – 179 zł, ale koszty leczenia są w niej ograniczone do z 250.000 do 80.000 zł. Niby dużo, ale gdyby – odpukać – przyszło nam poleżeć trochę w szpitalu, to mógłby już być spory problem.

Zaletą takiego krótkoterminowego ubezpieczenia było to, że za umiarkowaną stawkę (choć 337 zł, to suma, za którą można kupić całkiem dużo fajnych rzeczy, na targu w Tajlandii) dostawaliśmy w miarę dobre ubezpieczenie. Płaciliśmy, jechaliśmy, potem wracaliśmy do kraju i o sprawie zapominaliśmy. Do następnego wyjazdu.

A że jeździliśmy mniej więcej raz na dwa miesiące, przy kolejnym wyjeździe operacja się powtarzała. Podobnie jak wydatki.

Za dwa miesiące po raz kolejny.

Potem znowu.

I znowu.

No i kiedy podsumowaliśmy sobie nasze wydatki na ubezpieczenie, po roku bliższych lub dalszych wyjazdów uzbierało się okrąglutkie 2 tysiące 22 złote.

I wtedy trafił nas szlag.

Bo przecież zarówno my, jak i inne rodziny, dla których podróże są pasją i ulubionym sposobem spędzania czasu, nie wyjeżdżamy „raz w roku”, a raz na dwa miesiące, albo i częściej. Dlatego nie możemy jak te lamusy odpowiadać na Wasze pytania o ubezpieczenie na podróż z dzieckiem: „Weźcie polisę z banku albo od agenta”. No nie. Dlatego zaczęliśmy się rozglądać za ubezpieczeniem, które byłoby tańsze, odpowiadające podróżnikom, ale nie za cenę schodzenia z jakości oferty.

I wtedy trafiliśmy na Kartę Twoje Podróże.

Zanim Wam coś polecimy, musimy wiedzieć na pewno, że to jest dobre. Dlatego przed podpisaniem umowy sprawdziłem kim jest Towarzystwo Ubezpieczeniowe Europa SA, które przygotowało to ubezpieczenie turystyczne. Większość akcji ma Talanx, trzecie towarzystwo ubezpieczeniowe na niemieckim rynku, obracające kapitałem 31 miliardów euro rocznie. Drugim udziałowcem jest japońskie towarzystwo ubezpieczeniowe Meiji Yasuda z zyskiem rocznym 26 miliardów euro. Trzecim – polski Getin Noble Bank. Działają w ponad trzydziestu krajach na świecie.

Popatrzmy więc co oferują.

Zdecydowaliśmy się na Twoją Kartę Podróże w wersji „Classic” dla mnie i dla Magdy, oraz „Student” dla Chruczka (jest jeszcze oferta dla biznesu i tych, którzy wyczynowo uprawiają sport, ale analizując nasze potrzeby zdecydowanie „łapiemy się” na zwykłe ubezpieczenie turystyczne).

A teraz konkrety:

12 miesięcy – na tyle zawarliśmy ubezpieczenie. Spada nam więc z głowy każdorazowe wykupywanie ubezpieczenia przed wyjazdem

260.000 zł – do takiej sumy ubezpieczyciel pokrywa koszty leczenia, ratownictwa i transportu medycznego (z miejsca wypadku lub zakwaterowania do szpitala), w tym koszty hospitalizacji, ewentualnie transport zwłok, albo pogrzebu na miejscu.

20.000 zł – koszty poszukiwań i ratownictwa (gdybyśmy się zgubili w górach lub na pustyni i trzeba było wysłać ekipę ratunkową)

– 4000 zł – koszty leczenia ambulatoryjnego

– 1000 zł – leczenie stomatologiczne

– 2000 zł – naprawa okularów lub protez

100.000 zł – ubezpieczenie OC

– 15.000 zł – ubezpieczenie NNW

1000 zł – utrata dokumentów, kluczy, portfela, telefonu komórkowego.

– Sporo innych benefitów, związanych z ewentualnymi wydatkami na dojazdy osoby towarzyszącej, która miałaby nam pomóc w szpitalu na obczyźnie, ale to są detale, które najlepiej spokojnie poczytać w książeczce z Ogólnymi Warunkami Ubezpieczenia.

Twoja Karta Podróże działa na wszystkie kraje świata z wyjątkiem Polski (co oczywiste, bo chodzi o wyjazdy zagraniczne), oraz USA, Kanady, Australii, Japonii i Białorusi.

No i sprawa kluczowa: cena.

Karta Classic – 249 zł rocznie

Karta Student – 110 zł rocznie

Czyli mówiąc wprost: zaczyna nam się to opłacać już przy drugim wyjeździe.

Jeżeli również jeździcie za granicę częściej niż raz w roku, z czystym sumieniem polecamy Twoją Kartę Podróże. Jeśli kupicie to ubezpieczenie na stronie firmy KLIKAJĄC TEN LINK, dostaniemy za to prowizję. Na tym polega nasza współpraca z firmą ubezpieczeniową. Dokładnie za te same pieniądze kupicie ubezpieczenie bezpośrednio na stronie firmy. Uczciwie Wam o tym mówimy. Ale nie namawialibyśmy Was do tego, gdybyśmy nie wierzyli, że to dobra oferta i gdybyśmy sami z niej nie korzystali.

Ruszajcie w drogę, i oby ubezpieczenie nigdy się Wam nie przydało!

About the author

sergiusz

Z wykształcenia muzyk, z zawodu dziennikarz, z zamiłowania – podróżnik i bloger. Pisze książki i przewodniki, gra na skrzypcach i altówce, prowadzi imprezy, jest przewodnikiem w Muzeum Narodowym w Warszawie. Świetnie odnajduje się w najdalszym zakątku świata, a z każdej podróży przywozi nowe inspiracje i przepisy na regionalne potrawy.

19 komentarzy

Leave a Comment

Close