Dziecko w podróży Rumunia Słowacja

Pierwszy ROK Dziecka w Drodze

Written by sergiusz

Dziś nasze, a właściwie nasze i Wasze, bo piszemy dla Was, Dziecko w Drodze skończyło roczek. Jaki był ten rok? Co Was cieszyło? Wkurzało? Interesowało? Przypominamy najpopularniejsze wpisy.

„Pierwsze dwanaście miesięcy są najtrudniejsze” – mówią zazwyczaj świeżo upieczeni rodzice, patrząc z obawą i niepokojem na małe zawiniątko przywiezione ze szpitala.
„To był piękny czas, gdy można było dziecko położyć w jednym miejscu, mrugnąć powieką, i ono wciąż było tam, gdzie je położyliśmy” – wspominają ci sami rodzice rok później.
I cierpnie im skóra na myśl, co ich teraz czeka w nadchodzących 12 miesiącach.
Tym, co będzie w przyszłości zajmiemy się już od jutra. A dziś rzuciliśmy okiem na to, co budziło najgorętsze emocje w minionym roku.

STYCZEŃ

Zaczęliśmy z przytupem. Pierwszym mocno komentowanym tekstem był Top 10 najdziwniejszych miejsc do przewijania w podróży. Zadziwiająco dziś na czasie, prawda? 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Aż trudno uwierzyć, ale kilka dni później czytaliście i żywo komentowaliście tekst o tym, czy w restauracjach nie powinno się wprowadzić zakazu wstępu dla rodziców z małymi dziećmi. To był styczeń 2014! Rok temu!

LUTY

Mały trochę kasłał, miał katar, a my mieliśmy zaplanowany wyjazd na narty. Poszliśmy do lekarza, żeby się poradzić co robić i czy będziemy Bardzo Złymi Rodzicami, jeśli z Chruczem, mimo wszystko na te narty pojedziemy. Wzięliśmy ze sobą kamerę i oto efekt: nasza rozmowa z doktorem Michałem Michalikiem z kliniki MML.
Na narty pojechaliśmy, a zaraz potem wyjechaliśmy do Pragi, gdzie „ciągaliśmy” – jakby zapewne powiedziała pewna niechętna rodzinom z małymi dziećmi publicystka Gazety Wyborczej – Chrucza po muzeach i narażaliśmy muzealne eksponaty (bo przecież nie dzielnego malucha) na straszliwe niebezpieczeństwa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

MARZEC

Pierwszy raz Chruczek poleciał samolotem. Oczywiście z nami. Do  Gruzji. Tu byliśmy zachwyceni, jak dobrze nam się podróżowało z dzieckiem. Wszystko było łatwiej osiągnąć, załatwić. Gruzini są wobec Polaków wyjątkowo przyjaznym narodem, ale gdy pojawiliśmy się z dzieckiem, naprawdę wszystkie drzwi stały przed nami otworem. Było nam tak dobrze, że straciliśmy czujność i beztrosko wybraliśmy się Drogą Wojenną na Kaukaz i tam, pod rosyjską granicą zabrakło nam benzyny. Opisaliśmy to, ku przestrodze innych i bardzo polubiliście ten wpis. A my polubiliśmy surowego mnicha, który zachwycał się Chruczkiem.

Chrucz podbił serce duchownego z Monastyru Dżwari

Chrucz podbił serce duchownego z Monastyru Dżwari

KWIECIEŃ

Trochę nie w naszym stylu, wyjechaliśmy najpierw do Afryki – bez Chruczka (strasznie za nim tęskniliśmy), ale z misją napisania przewodnika po Gambii na National Geographic. Książka ukazała się w listopadzie, a my obiecaliśmy sobie, że następnym razem pokażemy synkowi Afrykę. Na blogu największym wzięciem cieszył się wpis o 7 rzeczach, które lubimy zapominać podróżując z dzieckiem (i paru, które zabieramy ze sobą zupełnie niepotrzebnie).

3d illustration: A group of trunksMAJ

W tym miesiącu trochę się nam od Was dostało. Przyznaliśmy się, że przejechaliśmy 732 kilometry z Wejherowa do Polanicy tylko z jednym, 10-minutowym postojem. I rozpętała się burza. Tłumaczyliśmy, że nie zrobiliśmy tego na złość dziecku, które w tym czasie głównie spało, a terminy nas goniły… Ale i tak się naraziliśmy sporej grupie Czytelników.
Za to spodobał Wam się, napisany z lekkim przymrużeniem oka tekst o 7 niezdrowych paskudztwach, których nienawidzimy (ale i tak nakarmimy nimi dziecko w podróży).

966629_70767653

CZERWIEC

Nasz wpis o locie z dzieckiem na pokładzie samolotu do Anglii przypomniał niektórym, dlaczego nie lubią rodziców, którzy „ciągają” ze sobą wszędzie małe dzieci. Ale w tym miesiącu najważniejszym wydarzeniem dla nas był ślub, który wzięliśmy dwa tygodnie później w Bukareszcie. Było romantycznie, ciekawie, i oczywiście był z nami Chrucz 🙂

A my tańczymy swój pierwszy taniec. To miało być Moon River, ale niech będzie ognisty czardasz. A co tam...

A my tańczymy swój pierwszy taniec. To miało być Moon River, ale niech będzie ognisty czardasz. A co tam…

LIPIEC

To miał być miesiąc poważnych tematów. Testowaliśmy nowy fotelik dziecięcy Maxi Cosi Pearl, pytaliśmy eksperta od podróży lotniczych na co mogą w samolocie liczyć rodzice z małymi dziećmi. Ale w domu sobie nie do końca sami radziliśmy. I ten tekst – w którym przyznaliśmy się do swoich błędów i słabości, zdobył Waszą największą sympatię.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

SIERPIEŃ

Gdy wszyscy odpoczywali, my pracowaliśmy nad kilkoma ważnymi projektami książkowymi (szczegóły – mamy nadzieję – będziemy mogli podać już za kilka tygodni). Wyskoczyliśmy tylko na kilka dni do Krakowa i odwiedziliśmy niezwykły Park Miniatur w Inwałdzie.

Szybko mijamy Wyspę Wielkanocną.

Szybko mijamy Wyspę Wielkanocną.

WRZESIEŃ

Ten miesiąc spędziliśmy podróżując po Francji. Mieliśmy nocować na kempingach, bo przecież wrzesień to jeszcze lato. Okazało się jednak, że to nie jest wszystko takie proste. I dlatego powstał tekst Camping vs hotel. Ale hitem był dla nas ważny moment, gdy Chruczek podniósł się z posadzki katedry w Orleanie. I poszedł. Prosto przed siebie. A właściwie pobiegł. A my za nim. I skończyło się raczkowanie.

10509496_870663339625711_1239150447900403628_n

PAŹDZIERNIK

Miesiąc zaczęliśmy w Austrii, gdzie zwiedzaliśmy fantastyczne, przyjazne dzieciom gospodarstwa agroturystyczne. A potem wróciliśmy do domu i napisaliśmy, a Wy polubiliście tekst o 5 zdaniach, których nadużywamy wobec dzieci i kotów.

W restauracji z ogródkiem trudno zapanować nad małym. Tu karmi kotka frytką.

LISTOPAD

Jesienne pluchy na szczęście nie spowodowały większych problemów zdrowotnych. A to dzięki doktorowi Michałowi Michalikowi, którego znów odwiedziliśmy z kamerą.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

GRUDZIEŃ

Przyznaliśmy się Wam dlaczego, choć nie mamy telewizora to puszczamy Chruczowi bajki edukacyjne. I gdy już wydawało nam się, że spokojnie możemy szykować się do sylwestra, wybuchła Pampersgate i napisaliśmy najpopularniejszy tekst na tym blogu. W ciągu dwóch dni przeczytało go niemal trzy tysiące osób, a sto – skomentowało.

To był dobry rok. A 2015 zapowiada się jeszcze bardziej ekscytująco. Zostańcie z nami 🙂

Magda, Sergiusz i Wilhelm (zwany Chruczkiem)

 

About the author

sergiusz

Z wykształcenia muzyk, z zawodu dziennikarz, z zamiłowania – podróżnik i bloger. Pisze książki i przewodniki, gra na skrzypcach i altówce, prowadzi imprezy, jest przewodnikiem w Muzeum Narodowym w Warszawie. Świetnie odnajduje się w najdalszym zakątku świata, a z każdej podróży przywozi nowe inspiracje i przepisy na regionalne potrawy.

1 Comment

Leave a Comment

Close