Dziecko w podróży Polska

Płock: weekend w… hmm… dawnej stolicy Polski?

Written by sergiusz

900 lat temu to było potężne królewskie miasto. Stąd rządził piastowski książę Władysław Herman i urodził się jego syn – Bolesław Krzywousty. Dziś Płock jest centrum pielgrzymkowym i ma najpiękniejsze w Polsce muzeum secesji.

Jeszcze na dziesięć kilometrów przed Płockiem jesteśmy pełni obaw. Droga wije się środkiem puszczy, niemal nienaznaczonej śladami jakiejkolwiek cywilizacji. Wydaje się, że asfaltowa wstęga jest wrzucona w jakąś pętlę czasu, a za moment na poboczu zobaczymy młodego Bolesława Krzywoustego polującego z włócznią na dziki. Nieco z tyłu będzie jechał konno jego starszy brat Zbigniew, potężny i nieco demoniczny palatyn Sieciech, który omotał sobie wokół palca nieco zniedołężniałego księcia Władysława Hermana. Cała czwórka to główni bohaterowie mrożących krew w żyłach historii, które rozgrywały się na piastowskim dworze w Płocku na przełomie XI i XII wieku.

Piastowski zamek Książąt Mazowieckich i romańska katedra.

Piastowski zamek Książąt Mazowieckich i romańska katedra.

Ale o tym za chwilę, bo oto dojeżdżamy już do miasta. Tuż za tablicą oznajmiającą, że wjechaliśmy do Płocka, świat się kompletnie zmienia. Prosto z prasłowiańskiej puszczy wkraczamy w XXI wiek. Trzypasmowa droga, wokół centra handlowe, salony samochodowe, zachodnia cywilizacja w pełnym rozkwicie. Skręcamy na centrum i tu droga się nieco zwęża, wpadamy w gąszcz uliczek. Kamienice, które czasy swojej świetności przeżywały w złotym wieku secesji, na początku XX wieku. Nieco szpecą je nachalne reklamy firm oferujących szybkie pożyczki bez żyrantów. Parkujemy przy bibliotece (zawsze wolne miejsca…) i spacerkiem podchodzimy pod katedrę.

p1010115

Romańska katedra z XII wieku

Wzgórze Tumskie

To serce Płocka. Wąska uliczka oddziela Pałac Książąt Mazowieckich od romańskiej Katedry. Budynki – jak na polskie warunki, niezwykle stare – z XII wieku, kryją w sobie fundamenty jeszcze starszego palatium, czyli książęcej siedziby, w której w 1085 roku przyszedł na świat jeden z najznamienitszych władców Polski – Bolesław Krzywousty. Nie miał łatwo już od urodzenia, bo jego mama – czeska księżniczka Judyta, zmarła podczas połogu. Tata – Władysław Herman, miał w tym czasie na głowie masę problemów, bo musiał się uporać z kłopotami, które powstały po wygnaniu z kraju jego brata – króla Bolesława Śmiałego (tego, który kazał porąbać na kawałki krakowskiego biskupa Stanisława). Władysław Herman władcą został nieco z przypadku i sprawy państwowe nie bardzo go kręciły. Wolał otaczać się artystami, nadzorować pracę nad kopiowaniem dla niego kosztownej Biblii – prawdopodobnie pierwszej takiej księgi w Polsce, czy słuchać dworskiej muzyki w płockim pałacu.

Biblia Płocka – powstała na zamówienie Władysława Hermana – mazowieckiego księcia.

Biblia Płocka – powstała na zamówienie Władysława Hermana – mazowieckiego księcia.

Zaufał swojemu przyjacielowi – wojewodzie Sieciechowi, który obiecał, że zajmie się problemami stołecznego Krakowa, będzie negocjował z Czechami sprawy wspólnego Śląska, załatwi pokój z niemieckim cesarzem i będzie knuł, by na Rusi nie wyrosła żadna niebezpieczna potęga – czyli tak naprawdę przejmie rolę króla. Władysławowi Hermanowi bardzo to odpowiadało. Jego synom – już mniej. Dlatego gdy Zbigniew (starszy) i Bolesław Krzywousty (młodszy) nieco podrośli, to zbuntowali się zarówno przeciwko ojcu, jak i jego zaufanemu wojewodzie. Przejęli władzę, podzielili się Polską i… natychmiast się pokłócili. Dla Zbigniewa skończyło się to znacznie gorzej (Bolesław kazał go oślepić, a brat wkrótce zmarł). Sam Krzywousty radził sobie całkiem dobrze i zjednoczył Polskę od Morza Bałtyckiego aż po Tatry. Ale przed śmiercią podjął fatalną decyzję, o podziale kraju pomiędzy swoich synów. I tak Polska znów przestała istnieć, jako samodzielny kraj. Faktem jest, że za panowania Władysława Hermana i Bolesława Krzywoustego funkcję stolicy pełnił właśnie Płock, a atmosferę królewskiego miasta czuje się tutaj do dziś.

Pomiędzy katedrą a muzeum Chruczek przemieszcza się własnym środkiem transportu.

Pomiędzy katedrą a muzeum Chruczek przemieszcza się własnym środkiem transportu.

O tym wszystkim myśleliśmy spacerując salami książęcego pałacu, zamienionego dziś na muzeum. Na drugim piętrze koniecznie trzeba zobaczyć Biblię Płocką. To księga, którą Władysław Herman cenił wyżej, niż odziedziczone po bracie królestwo…

Wnętrze płockiej katedry.

Wnętrze płockiej katedry.

W położonej na przeciwko katedrze są groby królewskie i książęce, ale ich nie zobaczyliśmy – w grobowej kaplicy trwa remont. Wnętrze kościoła nieco rozczarowuje. Zamiast romańskich i gotyckich fresków, witraży a la katedra w Chartres czy pięknych, średniowiecznych stalli, zobaczymy współczesne wnętrze, z malowidłami z początku XX wieku. No cóż… Nie można mieć wszystkiego. Choć bryłą, płocka katedra przewyższa Wawel i Gniezno, to zbyt wiele razy ją przebudowywano. Najsłynniejszy zabytek – tzw. Drzwi Płockie, od 800 lat są ozdobą Soboru Św. Zofii w Nowogrodzie – widomy znak tego, że Mazowsze było prowincją graniczną, pustoszoną przez sąsiadów z Północy i Wschodu.

Skarpa wiślana i widok na Most im. Legionów Piłsudskiego.

Skarpa wiślana i widok na Most im. Legionów Piłsudskiego.

Stary Rynek

Spacerkiem idziemy z Katedry ulicą Grodzką, prosto na Stary Rynek. Choć dominuje nad nim klasycystyczny ratusz z początku XIX wieku, to największe tłumy gromadzą się przy kamienicy pod adresem Stary Rynek 14/18, w której mieści się Sanktuarium Bożego Miłosierdzia.

Tłumy przed dawnym domem zakonnym św. Siostry Faustyny.

Tłumy przed dawnym domem zakonnym św. Siostry Faustyny.

Tutaj, na początku lat trzydziestych mieszkała św. Faustyna Kowalska i doznała słynnych objawień, a Jezus nakazał jej stworzyć obraz, znany dziś jako „Jezu, ufam Tobie”. Przyjeżdżające do Płocka pielgrzymki z całego kraju, tu właśnie spotykają się na modlitwie. Warto zajrzeć do środka, by zobaczyć rozmodlone tłumy.

Klasycystyczny ratusz i gołębie na Starym Rynku.

Klasycystyczny ratusz i gołębie na Starym Rynku.

Nasz synek z ciekawością wszedł na moment do kaplicy, ale zaraz potem wystrzelił jak z procy, pobiegł w drugą stronę i wpadł do… restauracji Browar Tumski (Stary Rynek 13). O piwie mowy nie było, ale mieli tam całkiem ciekawe Menu Dziecięce. Choć ceny były raczej warszawskie, skusiliśmy się na żurek i pomidorową. Od razu ostrzegamy – 10-12 zł za 4 łyżki, nawet domowej, choć nie sądzę, zupy, to słaby wynik. My w każdym razie poczuliśmy się oszukani.

Muzeum Mazowieckie
ul. Tumska 8, bilety: 10 i 5 zł, rodzinny 20 zł

W obrębie starego miasta w Płocku wszędzie jest dość blisko. Jedynie krótki spacerek doprowadził nas do zajmującego dwie kamienice Muzeum Mazowieckiego. W jednej, cztery piętra to historia miasta, od czasów prasłowiańskich, aż do pierwszej „Solidarności”.

Makieta miasta z 1800 roku bardzo zainteresowała naszego synka

Makieta miasta z 1800 roku bardzo zainteresowała naszego synka

Intrygującym eksponatem jest ogromny jesiotr, złowiony w Wiśle w 1934 roku. Wygląda jak dorodny rekin ludojad…

Jesiotr z nurtów Wisły.

Jesiotr z nurtów Wisły.

Muzeum jest świetne dla dzieci – ekspozycja się zaczyna od naturalnej wielkości zwierząt z okolicznych puszcz, Chruczkowi najbardziej spodobał się wilk. Wilki uwielbia od czasu wizyty w Wolfcenter w Dolnej Saksonii. Zaraz koło nich – wielka ryba – czyli jesiotr złapany w latach 30-tych w Wiśle. Przypomina rozmiarami rekina. – Ma zęby – zawyrokował Chruczek, a po wyjściu z muzeum, pytany, co najbardziej mu się podobało, odpowiadał: „ryba”. Na olbrzymiej makiecie miasta bezbłędnie pokazywał miejsca, które już zwiedziliśmy. Potem oglądaliśmy XIX wieczny teatrzyk cieni i wirującą latarenkę – pierwowzór filmu animowanego, które teoretycznie są interaktywne i można je uruchomić samemu. Ale uwaga – lepiej poprosić o zademonstrowanie zasad działania pilnującą ekspozycji panią. Próby samodzielnego uruchomienia mogą spowodować mocną reakcję i niepotrzebną dyskusję.

Secesyjny pokoik dziecięcy.

Secesyjny pokoik dziecięcy.

Drugą kamienicę zajmuje chyba najwspanialsza w Polsce galeria sztuki secesji. Na pewno warto tu przyjść, choć raczej nie z ciekawskim trzylatkiem. Eksponaty kuszą małe rączki, a panie pilnujące dostają spazmów, gdy dziecko zbliża się do szyb ochraniających co cenniejsze zabytki.

plockb-5

Zwracają uwagę zwłaszcza obrazy, bo jest ich nie aż tak wiele. Nie mamy tak oczywistego secesjonisty jak czeski Alfons Mucha czy austriacki Gustaw Klimt. Ale za to nasi malarze miewali secesyjne epizody, tak jak Stanisław Wyspiański, przy którego Madonnie nasz Chruczek poległ, czy sad Mehoffera, albo sielskie wiejskie obrazki Tetmajera.

Chruczek padł nam pod Wyspiańskim.

Chruczek padł nam pod Wyspiańskim.

Dużo bardziej oczywista jest sztuka użytkowa. Wnętrza mieszczańskich pokoi, biżuteria, czy choćby cukiernice.

Chruczek w Muzeum Secesji.

Chruczek rozrabia w Muzeum Secesji.

Muzeum Żydów Mazowieckich
ul. Józefa Kwiatka 7, wstęp bezpłatny

Komponowanie muzyki klezmerskiej.

Komponowanie muzyki klezmerskiej.

W małej, XIX wiecznej synagodze powstało bardzo nowoczesne, interaktywne muzeum, pokazujące codzienne życie, a także rzeczywistość wojenną społeczności żydowskiej Płocka.

Pustawe wnętrza małej synagogi z ciekawą, multimedialną ekspozycją.

Pustawe wnętrza małej synagogi z ciekawą, multimedialną ekspozycją.

Na tabletach usłyszymy żydowską muzykę. Możemy też spróbować samodzielnie połączyć motywy solowe z akompaniamentem, lub przejąć rolę klezmera. Ekspozycja jest dostępna za darmo.

Widok ze wzgórza katedralnego na Wisłę i najdłuższe molo śródlądowe w Polsce.

Widok ze wzgórza katedralnego na Wisłę i najdłuższe molo śródlądowe w Polsce.

Molo

Zobaczyliśmy je ze skarpy wiślanej, pod katedrą i nie mogliśmy sobie odmówić przyjemności spaceru trzy i pół metra nad lustrem wody. Molo w Płocku jest jedyne w swoim rodzaju. Ma 358 metrów długości i jest ułożone równolegle do linii brzegowej. Dzięki temu nie straszne mu zimowe powodzie, kra i problemy typowe dla przecinających rzekę mostów. Po drewnianej, nowoczesnej konstrukcji (z 2012 roku) można spacerować aż do położonej na krańcu pomostu restauracji. Niestety, jesienią i zimą – nieczynnej.

Jesienny spacer po molo.

Jesienny spacer po molo.

Łąck
Skusił nas bilbord zapowiadający zawody w stadninie ogierów w Łącku nieopodal Płocka. To jedynie kilkanaście minut przez piękne, dębowo-brzozowe lasy, o tej porze roku bajecznie kolorowe.

Pokaz woltyżerki w stadzie ogierów w Łącku.

Pokaz woltyżerki w stadzie ogierów w Łącku.

Dziś Łąck, to dwie ulice na krzyż i rzeczywiście okazała stadnina z piękną halą. Wieś szczyci się historią sięgającą połowy XIV wieku, a państwowe stado ogierów umiejscowiono tu w 1923 roku. Działa też klub sportowy z silną sekcją jeździecką i woltyżerki. Obejrzeliśmy tu pokaz umiejętności jeździeckich tutejszych nastolatek. Zrobił na Magdzie dobre wrażenie. Ja się za bardzo nie znam, ale ona biła brawo, gdy dziewczyny wskakiwały na konia w galopie.

Czerwińsk nad Wisłą
Po drodze do Warszawy stanęliśmy przy romańskim kościele pod wezwaniem Zwiastowania Najświętszej Marii Panny, który pochodzi z czasów Bolesława Krzywoustego. Dziś opiekują się nim Salezjanie, ale przed wiekami był świątynią przy klasztorze Kanoników Regularnych.

Potężny kompleks klasztorny w Czerwińsku był świadkiem wielu historycznych wydarzeń.

Potężny kompleks klasztorny w Czerwińsku był świadkiem wielu historycznych wydarzeń.

To w Czerwińsku, pod koniec lipca 1410 roku przeprawił się przez Wisłę Władysław Jagiełło z polską armią po moście pontonowym, który – równolegle do marszu wojska – spławiano aż spod Kozienic. Tym błyskotliwym manewrem polski król zaskoczył Krzyżaków i dzięki temu łatwiej pokonał ich pod Grunwaldem. Dziś piękna bryła kościoła imponuje, ale gdy zjechaliśmy w dół skarpy, nad Wisłę, zobaczyliśmy miasteczko, które lata swojej świetności z pewnością miało wieki temu. Może jeszcze kiedyś zostanie letniskowym kurortem, ale na razie każdy samochód na nietutejszych numerach, wzbudza sensację i czuliśmy się tu dość nieswojo…

Detal z romańskiej dekoracji kościoła.

Detal z romańskiej dekoracji kościoła.

About the author

sergiusz

Z wykształcenia muzyk, z zawodu dziennikarz, z zamiłowania – podróżnik i bloger. Pisze książki i przewodniki, gra na skrzypcach i altówce, prowadzi imprezy, jest przewodnikiem w Muzeum Narodowym w Warszawie. Świetnie odnajduje się w najdalszym zakątku świata, a z każdej podróży przywozi nowe inspiracje i przepisy na regionalne potrawy.

15 komentarzy

Leave a Comment

Close