Dziecko w podróży Polska

Pomysł na weekend – Zalew Sulejowski

Niemal w samym sercu Polski. Nieopodal Tomaszowa Mazowieckiego rozciąga się akwen 30 km2. Do pływania… cóż… Ale do uprawiania sportów wodnych, Zalew Sulejowski nadaje się jak najbardziej. Zobaczcie naszą relację filmową. A na początek – odkrywamy piękne, XII wieczne opactwo cystersów. Fantastyczny kościół, a obok budynek klasztorny przerobiony na hotel – oczywiście przyjazny dzieciom…

Nad Zalew Sulejowski pojechaliśmy, żeby dobrze wykorzystać upalny, wrześniowy weekend. Nasz synek ostatnio pływał plastikową łódką w basenie i bardzo mu się to spodobało. Od tej pory codziennie namawiał nas na łódkę. Więc postanowiliśmy pokazać mu taką prawdziwą. Magda wyciągnęła z szuflady patent żeglarski i ruszyliśmy na rodzinny weekend. Przewagi Zalewu Sulejowskiego nad najbliższym Warszawy Zegrzem są trzy.

Płyniemy pod żaglami po Zalewie Sulejowskim

Płyniemy pod żaglami po Zalewie Sulejowskim

Po pierwsze: odległość. Co prawda Zalew Zegrzyński jest oddalony od stolicy 30 kilometrów, a Sulejowski o 130, to jednak wolimy miejsce, w które dojedzie nieco mniej ludzi i będziemy mogli rozkoszować się spokojem i pustymi plażami.

Po drugie: drogi. Nad Zalew Sulejowski dojedziemy kilkupasmową wylotówką z Warszawy, a potem aż do Tomaszowa Mazowieckiego dwupasmową „gierkówką”. Dojazd zajmuje godzinkę, czyli mniej więcej tyle samo ile wypad nad Zegrze, tyle, że nie stoi się przez większość czasu w korkach w Legionowie czy Nieporęcie.

Na desce...

Na desce…

Po trzecie: okolica. Piękne, pachnące lasy, malownicze pola i niezwykłe zabytki. Ile razy można zwiedzać Serock, Nieporęt czy Legionowo? Nam zdecydowanie bardziej podoba się odkrywanie średniowiecznych kościółków w Sulejowie czy Inowłodzu czy zwiedzanie poniemieckich bunkrów w lasach spalskich.

Na łódce wiosłowej

Na łódce wiosłowej

Sam Zalew Sulejowski to niezwykle ciekawy akwen. Powstał w latach 1969 – 1974 w wyniku przegrodzenia Pilicy w miejscowości Smardzewice. Powstała wówczas betonowo-ziemna zapora o długości 1200 m i wysokości 16 m, a spiętrzona woda utworzyła zbiornik o powierzchni 2700 hektarów. Nie jest on bardzo głęboki, bo średnia głębokość to nieco ponad trzy metry, a przy piaszczystych plażach płycizna sięga kilkunastu metrów, więc maluchy pluskają się przy brzegu jak kaczki. Nasz synek uzbrojony w kółko do pływania chętnie taplał się w ciepłej wodzie z nowo poznanymi koleżankami. Po całym dniu żeglowania i pływania – obowiązkowa rybka w tawernie nad brzegiem jeziora.

Cystersi są tu już od  prawie tysiąca lat

Cystersi są tu już od prawie tysiąca lat

 

A potem zwiedzanie. w okolicach jest wiele niezwykłych miejsc. Nam szczególnie spodobał się klasztor cystersów w Sulejowie. Fundacja klasztoru miała miejsce w XII wieku. Kazimierz Sprawiedliwy sprowadził do na to miejsce zakonników z opactwa Morimond w Burgundii.

Wnętrze kościoła

Wnętrze kościoła

Można przeczytać legendę o powstaniu klasztoru. Ponoć Kazimierz polował w porastającej tę okolicę puszczy. Podczas pogoni za jeleniem odłączył się od drużyny. Co gorsza rozpętała się burza. Kazimierz – w ciemności, wśród wichury, błyskawic i ulewnego deszczu – zaczął gorąco się modlić. Nagle dobiegł z nieba głos: „Zbuduj w tym miejscu kościół, a doprowadzę cię do sług twoich”. Książę padł na ziemię i przyrzekł spełnić wolę Bożą. Gdy wstał, ujrzał wokół siebie dwanaście lwów, które doprowadziły go do drużyny.

Zabytkowe organy

Zabytkowe organy

Obrazy mogą zmrozić krew w żyłach...

Obrazy mogą zmrozić krew w żyłach…

Na pamiątkę tego zdarzenia miano umieścić w kościele dwanaście rzeźb lwów. I rzeczywiście, jeśli przyjrzymy się, w ciemnym wnętrzu zabytkowego kościoła gdzieniegdzie przyczaiły się rzeźbione lwy. Zwiedzanie romańskiej świątyni z małym dzieckiem można urozmaicić szukaniem lwów. Ale to nie wszystkie elementy wystroju budzące dziecięcą wyobraźnię. Nasz synek w zabytkowych, bogato zdobionych stallach dostrzegł pociąg i postanowił zostać konduktorem.

Dziś w budynkach opactwa mieści się klimatyczny Hotel Podklasztorze, oraz restauracja z tradycyjną polską kuchnią. Właściciele zapewniają, że jest to miejsce niezwykle przyjazne dzieciom. Faktycznie, przed budynkiem znajduje się plac zabaw z huśtawkami, zjeżdżalniami i trampoliną, w karcie restauracji są dania dla dzieci, a w łazience przewijak. Przyjazność Hotelu Podklasztorze dla maluchów sprawdzimy z naszym synkiem następnym razem i dokładnie go Wam opiszemy, bo podczas tego weekendu mieszkaliśmy w nieodległej Łodzi. Chrucz zażyczył sobie hotelu z basenem i cóż było robić.

Plac zabaw przy hotelu Podklasztorze

Plac zabaw przy hotelu Podklasztorze

Rodzinny weekend nad Zalewem Sulejowskim można zorganizować w przyzwoitej cenie.

Za wynajęcie Omegi na cały dzień zapłacimy 100 zł, za godzinę – tylko 20 zł. Podobnie z łodzią wiosłową.

Rybkę z frytkami i surówką w tawernie nad brzegiem jeziora można kupić za 18-30 zł.

Orzeźwiająca kawa mrożona w restauracji Hotelu Podklasztorze kosztuje 10 zł, a domowy obiad dla dziecka (paluszki rybne, ziemniaki i surówka) – 15 zł.

About the author

sergiusz

Z wykształcenia muzyk, z zawodu dziennikarz, z zamiłowania – podróżnik i bloger. Pisze książki i przewodniki, gra na skrzypcach i altówce, prowadzi imprezy, jest przewodnikiem w Muzeum Narodowym w Warszawie. Świetnie odnajduje się w najdalszym zakątku świata, a z każdej podróży przywozi nowe inspiracje i przepisy na regionalne potrawy.

10 komentarzy

  • Moje ukochane miejsce na ziemi <3 najpiękniejsze zachody słońca (polecam oglądanie z wody), ukryte plaże i miejsca, które spodobają się zarówno tym bardziej wymagającym jak i tym z luźnym podejściem do wypoczynku 🙂

  • Bylam tam 3 lata temu z rodzina. W zyciu nie widzialam tak zanieczyszczonej wody. Nie radze sie tam kapac nikomu. Pan, ktory wypozyczyl nam lodke oznajmil, ze „sinicy jeszcze nie ma”, ale nie radzi do wody wchodzic. Jak mozna wybrac sie na weekend w takie miejsce z dziecmi, ktore do wody po prostu pedza biegiem?

    • Mamy nadzieję, że teraz jest lepiej niż trzy lata temu. Problemem są wodorosty, które unoszą się tuż pod powierzchnią wody. Ale nic nie śmierdzi i ludzie się kąpią. Pływanie żaglówką i łodzią wiosłową – super. Choć oczywiście Chorwacja to nie jest, póki co…

    • Wodorosty…? Ja tam widzialam wszystko, tylko nie wodorosty. Ryby plywaly do gory brzuchem, jakas padlina tez, smieci, no i niestety powiem wprost: odchody z okolicznych gospodarstw. Kolor byl zielony, a i owszem, ale to nie glony, zapewniam. Moj maz, inzynier i specjalista w dziedzinie oczyszczania wod stwierdzil, ze trzeba by ze 20 lat, zeby to doprowadzic do porzadku. Za to na pocieszenie dodac by trzeba, ze okolica piekna i zachody slonca na pewno tez, ale do wody to ja bym nie weszla. Zycie mi jednak mile. Pozdrawiam!

Leave a Comment

Close