Dziecko w podróży Słowacja

Przewijaki. Dobrodziejstwo cywilizacji

Written by sergiusz

Dopóki nie zostałem ojcem, w ogóle ich nie zauważałem. Było mi obojętne: są, czy ich nie ma. Teraz jednak wiem, że o poziomie cywilizacyjnym kraju nie decyduje wysokość PKB, czy powszechny dostęp do internetu, tylko właśnie one. Przewijaki w toaletach.

Edytor tekstu podkreślił mi słowo „przewijaki” czerwonymi kreseczkami. Nie zna go, tak jak i nie wie o co chodzi większość pracowników stacji benzynowych w Polsce. Pokazówka, którą w zeszłym roku urządziła na stacji Orlen popularna blogerka Anna Mucha (zbieżność nazwisk z pewną aktorką całkiem nieprzypadkowa), przewijając swoje dziecko publicznie na stoliku, przy którym amatorzy hotdogów za 4,99 spożywali swoje delicje, z pewnością oświeciła parę osób. Ale po pół roku od tej afery nie zauważyliśmy zmiany na lepsze.

Myślę, że piętnowanie i oburzanie się na tych, którzy ignorują problem, przy naszej słynnej polskiej przekorze, nie przyniesie wymarzonego efektu. Prędzej drobne dzieci dorosną, niż właściciele stacji benzynowych wyasygnują kilkaset złotych na przewijak. Pochwała może jednak zdziałać cuda. Może warto więc wymieniać się informacjami na temat szczególnie przyjaznych rodzicom stacji?

Oczywiście nie wpadliśmy na ten pomysł pierwsi. Wstępny research w Internecie pokazuje, że problem eksplorowali już inni. Ale… Wyskakująca na pierwszym miejscu w Google strona, którą założyli wkurzeni rodzice z Cieszyna, ma tylko kilka wpisów i nie była aktualizowana od września 2012. Może dzieciaki nauczyły się korzystać z nocniczków i rewolucyjny zapał rodziców opadł?

mapa
Świetną i bardzo przydatną mapkę razem z wyszukiwarką stacji z przewijakami znalazłem na stronie wegetarian, wynika z niej jednak smutna prawda: ściana wschodnia to biała plama na mapie Polski, pod względem przewijaków. Czyżby na wschód od linii Olsztyn-Warszawa-Kraków nie było potrzeby przewijania dzieci w podróży? A może są wspaniałe, przyjazne dzieciom stacje, ale nikt ich nie promuje i taka geografia cywilizacyjnego postępu jest po prostu krzywdząca dla okolic Białegostoku, Lublina czy Rzeszowa?
Z powyższej mapki wynika też, że najwięcej przewijaków jest na Statoil-u i Orlenie. Nie ma w ogóle ich na BP. A to przecież nieprawda…

Udowodniliśmy już, że umiemy sobie z przewijaniem dziecka radzić w ekstremalnych warunkach (pisaliśmy o tym TUTAJ) Ale to nie jest tak, że na siłę chcemy być oryginalni i unikamy dobrych warunków do zmiany pieluszki. Wręcz przeciwnie. Doceniamy miejsca, w których można TO zrobić w cywilizowanych warunkach. A jeśli jeszcze jest kącik dla dzieci, w którym maluchy mogą się pobawić w przerwie podróży… to już w ogóle jesteśmy pod wrażeniem. Tak jak na ostatniej przed granicą stacji BP przy autostradzie, kilka kilometrów przed Zgorzelcem.

BP na autostradzie przed Zgorzelcem. Można tu przewinąć dziecko i pobawić się z maluchem w specjalnym kąciku.

BP na autostradzie przed Zgorzelcem. Można tu przewinąć dziecko i pobawić się z maluchem w specjalnym kąciku.

Jeśli trafiliście na wyjątkową, fajną stację benzynową, z infrastrukturą przyjazną dzieciom i rodzicom – napiszcie nam o niej w komentarzu. Zapowiada nam się sporo jeżdżenia w najbliższych miesiącach i chętnie skorzystamy z Waszych podpowiedzi. A na koniec mała zagadka: gdzie można znaleźć przewijak w męskiej toalecie (rzućcie okiem na zdjęcie otwierające wpis)?

About the author

sergiusz

Z wykształcenia muzyk, z zawodu dziennikarz, z zamiłowania – podróżnik i bloger. Pisze książki i przewodniki, gra na skrzypcach i altówce, prowadzi imprezy, jest przewodnikiem w Muzeum Narodowym w Warszawie. Świetnie odnajduje się w najdalszym zakątku świata, a z każdej podróży przywozi nowe inspiracje i przepisy na regionalne potrawy.

14 komentarzy

  • Z zainteresowaniem przeczytałam ten wpis 🙂 często jeździmy z naszym młodym (prawie już rocznym) człowiekiem i faktycznie z przewijakami jest problem. Dopóki był mały było ok – przewijaliśmy go w samochodzie, po około 3 miesiącach przestałam na stacjach pytać o przewijaki, doszłam do wniosku, że to nie ma sensu. Niestety problem pojawił się całkiem niedawno, jak okazało się, że w naszym dość mocno zapakowanym samochodzie nie mamy miejsca, żeby Małego położyć, bo już się zrobił na tyle duży. No i tak oto zaczynamy przewijać w miejscach ekstremalnych… Chciałam jednak wspomnieć też o czym innym – podróżując z maluchem, zdarza się, że trzeba wyparzyć butelkę, albo uzyskać troszkę wrzątku i tak oto znaleźliśmy bardzo miłą stację, na której Pani bez najmniejszego problemu udostępniła nam czajnik, a sama nam wyparzyła butelkę, robiąc to bardzo ‚profesjonalnie’ 🙂 Stacja znajduje się na drodze Tuchola – Świecie, firmy HUZAR. Oby więcej takich stacji zarówno z wrzątkiem jak i przewijakami. Wasza strona naprawdę jest fajna, cieszę się że na nią trafiłam. Pozdrawiam!

    • Stacje Huzar do tej pory – jak widać niesłusznie – omijałem szerokim łukiem, ufając tylko tym „sieciowym”. Ale dopisujemy do naszej mapy Huzara na drodze z Tucholi do Świecia.
      A o przewijaki pytaj wszędzie, gdzie to możliwe. Jeśli wszyscy będziemy grzecznie pytać, to może za setnym razem coś im się w głowie zaświeci, że może jednak warto by było… 😉

  • my też omijaliśmy HUZARY, aż do dnia, w którym do domu zostało 30 km i okazało się, że z tyłu na kanapie mamy człowieka, który chce jeść już, tu i teraz i nie było wyjścia (niestety zaskoczył nas przejazd przez m. Łódź, w której spędziliśmy ponad półtorej godziny w korku i się nie ‚wyrobiliśmy’ do kolejnego karmienia) 😉 pozdrawiam

  • Będąc z niespełna 1,5 rocznym synkiem w trasie nie miałam problemu na Zachodzie z takimi właśnie toaletami. I co mnie jeszcze mile zaskoczyło?? Że mąż musiał zapłacić za prysznic i toaletę około 2-3 Euro. A ja (jako matka z dzieckiem) z synkiem np. w Niemczech na Autohofie miałam taką przyjemność za darmo 🙂

  • Jutro wybieramy się w kolejną podróż z naszą 7 – miesięczną córką. Doświadczenie po ostatnim wyjeździe nakazało mi szukać wcześniej stacji z przewijakami i także trafiłam na wege stronę. Średnio czytelna jest jak dla mnie. Robimy trasę Bydgoszcz – Szklarska Poręba, więc niezły kawałek. Damy znać, co, gdzie i jak.
    PS. W wakacje nie było problemu, bo wybieraliśmy stacje z trawnikami i tam siadaliśmy, by rozprostować i przwinąć maleństwo. Przy tym sami mieliśmy niezły piknik. Natomiast zimą jakoś tego nie widzę.

  • Są dwie możliwości, albo mapa jest nieczytelna, albo nie umiem edytować czy też wystarczająco jej powiększać. Nakładające się ikonki dają nam czasem kilkadziesiąt km niepewności. Przydałyby się adresy do tego.
    Sam pomysł rewelacja.

Leave a Comment

Close