Mówią o nas

Ranking imion. Czy imię ma wpływ na to, że dziecko zostanie geniuszem?

Written by sergiusz

Dziś w „Pytaniu na śniadanie” w telewizyjnej Dwójce tłumaczyłem się z naszego Wilhelma. Wszystko przez to, że ukazał się ranking imion, które „dają szansę” dziecku na genialność. Tylko czy da się do czegoś takiego zastosować statystykę? A może coś w tym jest…?

 

Powodem całego zamieszania jest ranking imion, który ukazał się na portalu Moose Roots, a przedrukowała go prasa brytyjska. Ranking opiera się na solidnych podstawach. Przeanalizowano imiona 15 tysięcy geniuszy z całego świata zachodniego (dlatego nie załapali się ani Kimowie, ani Li, ani Muhammadzi). Wybrano piętnastkę najczęściej powtarzających się imion i ustawiono w kolejności. Po spolszczeniu wygląda to tak:

1. Jan
2. Robert
3. Wilhelm
4. Karol
5. Dawid
6. Jakub
7. Ryszard
8. Janusz (Johann)
9. Jerzy
10. Paweł
11. Tomasz
12. Piotr
13. Józef
14. Maria
15. Elżbieta

Jedyne kobiety okupują ostatnie miejsca. Słabo… No ale przez wieki patriarchat trzymał się mocno i droga do prawdziwej kariery w nauce, sztuce czy literaturze, była dla genialnych kobiet zamknięta. Autorzy zestawienia poprawili się i zrobili oddzielne rankingi dla mężczyzn i kobiet. Żeby było po równo i bardziej przystawało do naszych czasów.

I nowy ranking imion wygląda tak:

Imiona męskie
1. Jan
2. Robert
3. Wilhelm
4. Karol
5. Dawid
6. Jakub
7. Ryszard
8. Janusz
9. Jerzy
10. Paweł
Imiona żeńskie
1. Maria
2. Elżbieta
3. Maria
4. Anna
5. Małgorzata
6. Zuzanna
7. Ruta
8. Anna
9. Alicja
10. Dorota

Znów jest problem z kobietami. Bo niby czemu Maria na pierwszym i trzecim, a Anna na czwartym i ósmym? Cóż… wynika to z różnic pomiędzy językami. To samo imię można wypowiedzieć na różne sposoby. Faceci też tak mają. Autorzy rankingu odróżniają Johna od Johanna (przetłumaczyłem to na Jana i Janusza). Pewno gdyby Anglicy tłumaczyli na swój język jakiś polski ranking, to mieliby problem z Maciejem i Mateuszem. Tak jak ja łamałem sobie głowę, czy jakoś rozróżniać Maria od Mary czy Anne od Ann.

Ale czy taki ranking coś nam rzeczywiście mówi? A może jest tylko wynikiem tego, że przez wieki dane imię było po prostu popularne. I dlatego statystycznie więcej geniuszy je nosiło?

A dlaczego w ogóle daliśmy naszemu synowi na imię Wilhelm?

Wybór imienia dla dziecka trwa zwykle dłużej, niż wybór szpitala, w którym ma się urodzić. Do samego końca spieraliśmy się z Magdą. Chcieliśmy, żeby było międzynarodowe, to znaczy, żeby na całym świecie czuł się swobodnie z tym imieniem. Ja mam z tym problem. Nie przepadam za rosyjską wersją Sergiusza. A w kulturze anglosaskiej, w której się poruszam, to imię praktycznie nie istnieje. Wilhelm brzmi mocno i po nordycku. W Polsce używamy tej starej wersji germańskiej. Ale w UK jest już lekko zmiękczony William lub Willy, w USA – Bill, we Francji – Guillaume, w Hiszpanii – Guillermo, we Włoszech – Guglielmo.

Obojgu nam się to imię dobrze kojarzyło. Pewno dlatego, że w Polsce jest rzadkie (ale nie dziwaczne, czy staroświeckie, jak Pankracy, czy Hipolit). Nie mieliśmy żadnego wujka, czy znajomego Wilhelma. Dopiero po czasie odkryliśmy, że w mojej rodzinie w XIX wieku Wilhelmów było kilku.

Skojarzenia Magdy były z górnej półki: Wilhelm Zdobywca, czy Cesarz Wilhelm. A moim ulubionym bohaterem literackim jest Wilhelm z Baskerville („Imię Róży” Umberto Eco). Decyzję o tym, że to na pewno będzie to imię, podjęliśmy na dwa tygodnie przed porodem. To był dzień koronacji króla Holandii – Willema Alexandra. Magda uznała, że to fajnie brzmi i postanowiła, że nasz syn też będzie Wilhelmem Aleksandrem. No i tak już zostało.

Chcieliśmy, żeby nasz syn miał imię, które go wyróżni z tłumu, ale nie napiętnuje. No i musiało pasować do mocno brzmiącego nazwiska.

Nie jestem fanatycznym zwolennikiem teorii, że imię wpływa na los dziecka. Róża jest różą jest różą jest różą…

Ale coś w tym jest, że infantylne, albo staroświeckie imię może utrudnić życie. Wilhelm jest mocnym imieniem i będzie ono pasowało do mocnego faceta. Myślę, że taka była intencja mojej żony. Mnie podoba się jego plastyczność. W zależności od charakteru, czy okoliczności, może być twardym Wilhelmem, ale też bardziej błyskotliwym Williamem, czy sympatycznym Willym.

Nasz synek chyba dobrze się czuje z tym jak się nazywa. Lubi swoje imię, a w szkole nauczycielki, specjalnie żeby mu zrobić przyjemność, nauczyły się polskiej wymowy jego imienia. Wili jest otwarty i uśmiechnięty, ale uparty i wie dobrze czego chce. Czy imię dodaje inteligencji? Nasz syn zazwyczaj to co sobie zaplanuje – osiąga. Ale raczej posługuje się sprytem, niż siłą. Więc może imię mu coś dodaje… W każdym razie nie przeszkadza.

Tak. Jesteśmy zadowoleni z tego wyboru. Choć nie było łatwo przekonać do naszego pomysłu resztę rodziny. Ale my byliśmy stanowczy. I dobrze.

Dyskusję w studiu „Pytania na śniadanie” zobaczycie tutaj: KLIK

About the author

sergiusz

Z wykształcenia muzyk, z zawodu dziennikarz, z zamiłowania – podróżnik i bloger. Pisze książki i przewodniki, gra na skrzypcach i altówce, prowadzi imprezy, jest przewodnikiem w Muzeum Narodowym w Warszawie. Świetnie odnajduje się w najdalszym zakątku świata, a z każdej podróży przywozi nowe inspiracje i przepisy na regionalne potrawy.

Leave a Comment

Close