Dziecko w podróży Rumunia

Rumunia: Podróż z dzieckiem szlakiem Drakuli

Written by sergiusz

Dzień Wszystkich Świętych, czyli All Saints Day, albo bardziej świecko – Dia de Muertos, Day of the Dead lub Halloween. Gdy zastanawialiśmy się gdzie chcielibyśmy spędzić ten wieczór i dzień, w którym intensywnie myśli się o śmierci, pojawiła się w naszych myślach jedna postać: czarnooki, wychudzony elegant, który zwykł spać w dzień w trumnie, a nocą zamieniać się w nietoperza i wyruszać na łowy, siejąc strach i zniszczenie. To oczywiście czysta fikcja, ale Vlad Tepes, który służył jako wzór okrutnego wampira, był chyba znacznie gorszy od swojego literackiego wizerunku. W każdym razie pojechaliśmy do Rumunii śladami Drakuli.

Nasze plany nieco się pogmatwały, gdy okazało się, że nie pojedziemy we dwójkę, a już w trójkę. To sprawiło, że wszystko odbieraliśmy dużo intensywniej. Choć przez to musieliśmy nieco „odpuścić”, zwłaszcza kulinarnie.

Zanim test ciążowy mrugnął do nas dwiema kreskami, Magda nastawiała się na egzotykę. Na posiłki w lokalnych oberżach, w towarzystwie okrytych owczymi skórami ponurych pasterzy popijających w milczeniu śliwowicę. Na scenki rodzajowe rodem z „Nieustraszonych pogromców wampirów”. Czytała przewodniki i relacje w Internecie, w których ostrzegano potencjalnych turystów przed żebrakami, brakiem ciepłej wody i dziurawymi drogami. Obawiałem się, że będzie rozczarowana, a Rumunia okaże się zagłębiem turystycznym, w których straszy kiczowaty wampir rodem z Hollywood. Ale jednocześnie ciekawiło mnie jak wykorzystuje się tam popularność Vlada, XV-wiecznego wołoskiego hospodara, który zasłużenie dorobił się przydomka „Palownik”.

Sighişoara

Zaczęliśmy od owianej złą sławą Transylwanii. Już sama nazwa regionu wywołuje gęsią skórkę. Akurat była pełnia, a przy drogach wałęsały się sfory dzikich, bezpańskich psów. Wtedy nas to zmroziło, ale potem okazało się, że te psy to w Rumunii norma. W sercu Transylwanii, w Sighişoarze urodził się legendarny Drakula. Górne miasto, to wpisana na listę UNESCO prawdziwa średniowieczna perełka, a w domu, w którym mieszkał słynny Vlad mieści się restauracja i sklep z pamiątkami. Do wstąpienia zachęca wampir szczerzący zęby w hollywoodzkim uśmiechu.

Tu w tym domu w Sighisoarze urodził się Vlad III Tepes – czyli pierwowzór hrabiego Drakuli.

Tu w tym domu w Sighisoarze urodził się Vlad III Tepes – czyli pierwowzór hrabiego Drakuli.

Wampir z dykty wabił do restauracji turystów, ale w środku była izba pamięci poświęcona „prawdziwemu” hospodarowi. A więc moim zdaniem, całkiem sprytne połączenie komercji i historii, wampira z gotyckiej powieści Brama Stokera i realnego bohatera krwawych walk z Turkami. W sali jadalnej wisiał dość makabryczny obraz przedstawiający Vlada spożywającego wieczerzę w towarzystwie nawleczonych na pale nagich ciał. Bardziej wrażliwi mogli się przesiąść pod popiersie wąsatego wojownika, albo koło gabloty ze średniowiecznym uzbrojeniem. Zamówiłem flaczki (ciorba de burta), co Magdzie wydało się nieco niestosowne…

Na szczęście te kawałki słoniny pływające w śmietanie pokrytej centymetrową warstwą roztopionego tłuszczu to była naprawdę najstraszniejsza rzecz jaką zobaczyła w Transylwanii. Do obiadu (można wybierać pomiędzy gulaszem Drakuli, medalionami wieprzowymi Drakuli i kilkoma innymi zwyczajnymi daniami okraszonymi Drakulą w nazwie) serwowano tam wino – a jakże – Vampire. Po obiedzie u Drakuli na turystów czekały sklepiki z pamiątkami, wśród których były różnej wielkości figurki Vlada III, popielniczki, kubki i koszulki z wampirami.

Zamek Bran

Wampirze akcesoria na targu w Bran na pewno podobałyby się Vladowi Drakuli

Wampirze akcesoria na targu w Bran na pewno podobałyby się Vladowi Drakuli

Choć największy wybór takich akcesoriów był na bazarku w Bran. Autokary jeden za drugim podjeżdżały na parking pod zamkiem, który, choć jest symbolem wampirycznego mitu, z prawdziwym Drakulą ma niewiele wspólnego. Vlad Ţepeş według historyków prawdopodobnie nigdy tutaj nie był. Rzesze turystów ściągają tu, bo zamek na wzgórzach wygląda wyniośle i groźnie, ma więc zadatki na mroczną siedzibę krwawego satrapy. Wewnątrz są tajemne przejścia i ukryte komnaty. Poza tym jest doskonale zachowany w przeciwieństwie do prawdziwej, ale trudno dostępnej i zrujnowanej twierdzy Palownika, Poienari.

Zamek Bran. Piękny, choć raczej nadaje się na rezydencję powieściowego hrabiego Drakuli, niż prawdziwego krwawego hospodara.

Zamek Bran. Piękny, choć raczej nadaje się na rezydencję powieściowego hrabiego Drakuli, niż prawdziwego krwawego hospodara.

Turyści idą w to jak w dym i w zasadzie trudno im się dziwić. Trudno przypuszczać, by choć 10 procent z nich przeczytało bardzo długą i szczegółową historię życia wołoskiego hospodara napisaną drobnym druczkiem w jednej z komnat. Zwłaszcza, że atrakcyjniejsze są historie o wampirach opowiadane przez przewodników poprzebieranych w czarne, podbite krwistoczerwonym materiałem płaszcze. Ale nie tylko zamek w przeżywa prawdziwe oblężenie. Całe miasteczko jest poruszone w tym dziwnym, mrocznym czasie. Kiedy przyjechaliśmy w halloweenową noc do hotelu – a jakże – Vladimir w Bran, trafiliśmy do owiniętej pajęczynami recepcji, a z żyrandoli zwieszały się pająki i nietoperze. Dekoracja z kościotrupów powbijanych na pale królowała w lobby, a w pokoju czekało na nas wino Dracula. Klimat niezapomniany, zwłaszcza, że olbrzymi pies właścicieli przez pół nocy drapał nam w drzwi tarasu. Nie odważyliśmy się otworzyć…

Poienari

Prawdziwego zamku Vlada Palownika do dziś strzegą niedźwiedzie. Przypadek? – nie sądzę...

Prawdziwego zamku Vlada Palownika do dziś strzegą niedźwiedzie. Przypadek? – nie sądzę…

Prawdziwy zamek Vlada Draculi, Poienari, mieści się u wylotu słynnej Trasy Transfogarskiej, przecinającej góry na wysokości ponad 2 tysięcy metrów. Ponoć niezdobytą twierdzę, do której prowadzi 1440 schodów wybudowali dla Vlada hospodarzy wołoscy. Ci który przeżyli naturalnie, bo Vlad, który chciał zemścić się za skrytobójczą śmierć ojca zwabił ich do swojego pałacu w Targoviste, część wymordował, resztę przepędził przez góry, a tych, którzy ocaleli, wykorzystał do powstania nowego zamku. Do dziś ruina na wysokim wzgórzu przypomina o potędze Draculi, a przy wejściu na schody straszą ostrzeżenia przed mieszkającymi tu niedźwiedziami.

Bukreszt i Snagov

Podziemia zamku Vlada Tepesa w Bukareszcie. Jakby nie patrzeć – ruina.

Podziemia zamku Vlada Tepesa w Bukareszcie. Jakby nie patrzeć – ruina.

O ile nieprawdziwy zamek Drakuli – kwitnie i przyciąga turystów, to w Bukareszcie – mieście, które założył Vlad III, jego pałac jest kompletną ruiną. Zostały tylko podziemia, gołe mury pilnowane przez znudzonego strażnika. Monaster na wyspie w pobliskim Snagov, gdzie prawdopodobnie pochowano legendarnego wojownika, także świeci pustkami. Może dlatego, że przewodniki i fora internetowe ostrzegają, że na wyspę można się dostać z dużym trudem, jedynie wynajętą we wsi łodzią, oczywiście za sowitą opłatą. Kiedy jednak dotarliśmy na brzeg jeziora i zaczęliśmy pytać o łódkę, miejscowy rolnik płynną angielszczyzną wyjaśnił nam jak do monasteru przejść wygodnym mostem pieszym.

Udało nam się wejść do środka. Był dokładnie 1 listopada, gdy stanęliśmy przy grobie Vlada Drakuli. Ale czy aby na pewno jego? Gdy archeolodzy, pół wieku temu, przeprowadzili tu badania, odkryli w grobie jedynie złoty pierścień i… szczątki konia. Sam Drakula zniknął.

Magda u grobu osławionego okrutnika – Vlada Tepesa. Ale czy był wampirem? I dlaczego po śmierci zniknął?

Magda u grobu osławionego okrutnika – Vlada Tepesa. Ale czy był wampirem? I dlaczego po śmierci zniknął?

Stojąc u skromnego grobu Vlada Ţepeşa (wolę wierzyć w to, że to jednak jego tam pochowali) czuliśmy żal, że niezwykła postać historyczna przegrywa z bajką. Kuszenie turystów obdarzonym ostrymi kłami hrabią byłoby w porządku, jeśli wyjadą z Rumunii z poczuciem, że prawdziwy Vlad, zwany Draculem (z powodu orderu Smoka przyznanego jego ojcu przez cesarza Zygmunta Luksemburczyka) jest ciekawszy od papierowej postaci wymyślonej przez Brama Stokera, który w Transylwanii nigdy nie był. Ale obawiamy się, że idzie to w odwrotnym kierunku. Ministerstwo Turystyki Rumunii przymierza się do wybudowania tematycznego parku rozrywki, poświęconego Drakuli. Za parę lat nieśmiertelny arystokrata, który nie rzuca cienia, nie odbija się w lustrze i dla wygody zamienia się w nietoperza, przyćmi zupełnie okrutnego obrońcę chrześcijaństwa. W hrabiego Drakulę uwierzą nawet jego rodacy, a Vlad Palownik nie będzie już nikomu potrzebny.

W Rumunii jest o wiele więcej niezwykłych, mistycznych miejsc. Odwiedziliśmy je wszystkie.  Wesoły cmentarz w Sapancie i malowane cerkwie Maramuresz. Więcej usłyszycie w Polskim Radio Dzieciom, gdzie dziś od godziny 21.00 do 23.00 opowiadamy o Rumunii śladami Drakuli, a także o najweselszym cmentarzu świata i niezwykłych portretach Bestii.

Sapanta – Wesoły cmentarz.

Sapanta – Wesoły cmentarz.

Oto bestia bez twarzy. Uwaga, może się przyśnić. Monaster w Maramuresz.

Oto bestia bez twarzy. Uwaga, może się przyśnić. Monaster w Maramuresz.

About the author

sergiusz

Z wykształcenia muzyk, z zawodu dziennikarz, z zamiłowania – podróżnik i bloger. Pisze książki i przewodniki, gra na skrzypcach i altówce, prowadzi imprezy, jest przewodnikiem w Muzeum Narodowym w Warszawie. Świetnie odnajduje się w najdalszym zakątku świata, a z każdej podróży przywozi nowe inspiracje i przepisy na regionalne potrawy.

2 komentarze

  • Witam. A ktorego wrzesnia wybieracie sie do Bulgarii bo ja tez z zona i dzieckiem pol letnim jedziemy do bulgari od 9 wrzesnia. Moze polaczymy swoje sily i zamierzamy spac w rumuni juz mamy nocleg z 8 na 9 wrzesnia przy zamku drakuli.

    • Zaplanowaliśmy na razie pierwsze sześć miesięcy. Napiszcie do nas na priv jaką trasą się wybieracie. Choć pewno początek września może być problematyczny, bo Chrucz idzie do szkoły (będzie miał przecież skończone cztery lata).

Leave a Comment

Close