Hotele Miejsca przyjazne dziecku

Sierpc. Hotel Skansen. Idealne miejsce dla rodziny

Written by sergiusz

Ekologicznie? – Jak najbardziej. Familijnie? – chyba bardziej się już nie da. Wiejsko-sielsko? – no… Hotel Skansen, tuż obok Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu to oferta z górnej półki na rodzinny weekend.

Hotel Skansen jest nowy i to się czuje. Wielokrotnie przecieraliśmy tu oczy ze zdumienia. Północne Mazowsze to nie jest miejsce, w którym spodziewamy się drobiazgowo dopracowanych detali i konsekwentnie poprowadzonego pomysłu na eco-child-friendly hotel SPA z mocnym naciskiem na udogodnienia dla rodzin. Ale po kolei…

Po pierwsze: lokalizacja

Jak mawia stare przysłowie pszczół: w przypadku obiektu turystycznego liczą się tylko trzy rzeczy: lokalizacja, lokalizacja i jeszcze raz – lokalizacja.

Hotel Skansen jest położony w Sierpcu. Tuż obok jest skansen, czyli używając prawidłowej nomenklatury – Muzeum Wsi Mazowieckiej. 54 hektary, na których zgromadzono zarówno historyczne budynki (dworek, karczma, kuźnia, olejarnia, chałupy ubogich wyrobników, bogatego młynarza, szlachty zaściankowej, zabytkowy modrzewiowy kościół i wiele innych. Szerzej pisaliśmy o tym TUTAJ). Hotel Skansen to oczywiście naturalne zaplecze dla turystów, którzy chcą odwiedzić jeden z najciekawszych i największych skansenów w Polsce.

Ale na pewno nie jest to tania noclegownia dla backpackersów, tylko wyjątkowy obiekt skierowany dla gości biznesowych i rodzin, które mają spore wymagania i po kilkugodzinnym zwiedzaniu skansenu chcą zrelaksować się w zgoła nie XIX-wiecznych warunkach.

Po drugie: design

Hotel Skansen jest nie tylko ładny, ale i bardzo konsekwentnie zaprojektowany, jako antyteza trendów panujących w ciągu ostatnich 70 lat na polskiej wsi. Zamiast epatować przaśnością, maksymalnie wtapia się w otoczenie. Wokół jest las i wiejskie zabudowania. Dlatego tam gdzie to tylko możliwe, architekci szafowali wielkimi szklanymi taflami, przez które widzimy las (tak jest zaprojektowany budynek, w którym jest recepcja i bar). Właściwa część hotelowa wystylizowana jest z zewnątrz na drewnianą stodołę. Ale w środku budynku znów jesteśmy w lesie.

Okna od podłogi aż po sufit wychodzą na las. „Leśne” są też tapety, a w familijnym studio, w którym mieszkamy, sypialnia jest na antresoli przypominającej domek na drzewie. Po wejściu do pokoju, mieliśmy oboje z Magdą skojarzenie z „Dziećmi z Bullerbyn” Astrid Lindgren. I chyba coś w tym jest, bo design jest tu w ogóle bardzo skandynawski.

Trzeci budynek, ceglany, może się kojarzyć z kościołem, ale to w założeniu świątynia nauki i sztuki. Znajdują się tu sale konferencyjne, widowiskowe i wystawowe.

Po trzecie: SPA

Projektanci chyba od początku postawili sobie za cel połączenie trzech żywiołów: wody, ognia i powietrza. „Trzy żywioły”, to zresztą nazwa hotelowej restauracji, w której korzystaliśmy tylko ze śniadań, ale był to naprawdę „szwedzki stół” na wysokim, europejskim poziomie. Strefa żywiołu wody, to przede wszystkim SPA. Basen do pływania (dla Magdy, bo 28 stopni to dla mnie zdecydowanie zbyt chłodno), basenik dla maluchów (tam głównie siedziałem z Chruczem), wielkie jacuzzi pod dachem i – najfajniejsze – cieplutkie jacuzzi zewnętrzne z widokiem na las. Do tego strefa saun – jak się patrzy i miejsce, gdzie na łączce można nieco odetchnąć świeżym powietrzem.

Po czwarte: Klub Malucha

Hotel Skansen bardzo mocno postawił na rodzinne atrakcje. To nie jest „kącik” z paroma pluszakami i małym stoliczkiem, na którym rozrzucono kilka kredek. Raczej przypomina „wypasione” strefy zabaw w wielkich centrach handlowych. Miejsce też jest przemyślane – przez szybę graniczy z basenami, a dwa kroki dalej jest restauracja. Czyli punkt, w zasadzie centralny, choć nie przeszkadza bezdzietnym gościom, czy uczestnikom konferencji. Wyposażenie idealne dla dzieciaków 2-7. Od kulek, przez domki z gąbki, zjeżdżalnie, zabawkowe kuchenki i sporo zabawek „luzem”. Po prostu fajne, nowoczesne, doskonale wyposażone przedszkole, z którego maluchy nie chcą wychodzić. A do tego animacje fachowych opiekunek. Bardzo duży plus! No i sprzęty do jeżdżenia. Po hotelu, ale też i skansenie można jeździć gokartami dla dzieci (wypożyczenie – 20 zł/godzinę). Można także wypożyczyć rower z przyczepką na wyprawy po okolicznych lasach.

Na zewnątrz znajdziemy też plac zabaw ze zjeżdżalnią i drabinkami, tuż przy lesie, więc gdy przygrzeje słoneczko, aromat sosen będzie dodatkowym i zdrowym wabikiem, by spędzać czas na powietrzu.

About the author

sergiusz

Z wykształcenia muzyk, z zawodu dziennikarz, z zamiłowania – podróżnik i bloger. Pisze książki i przewodniki, gra na skrzypcach i altówce, prowadzi imprezy, jest przewodnikiem w Muzeum Narodowym w Warszawie. Świetnie odnajduje się w najdalszym zakątku świata, a z każdej podróży przywozi nowe inspiracje i przepisy na regionalne potrawy.

5 komentarzy

  • Naprawdę rzadko widujemy tak doskonale przygotowane dla rodzin obiekty. Tu o małych gościach myśli się na każdym kroku, basen – długo czynny – chodziliśmy rano i po południu. Na basenie mnóstwo zabawek, piłeczek, kółek i rękawków. Bawialnia dla dzieci jest mega – Chrucz spędzał tam mnóstwo czasu z kolegami i koleżankami, obok sofy dla rodziców, więc spokojnie można było wypić kawę i czekać na łobuza. Gokarty – świetny pomysł. Do tego obok stajnia z konikami. Gdyby nie to, że mieliśmy intensywny program zwiedzania, Chrucz mógłby weekend spędzić w hotelu. Na pewno będziecie zadowoleni 🙂

    • Naszym zdaniem – pokoje „na wypasie”, a jeździmy sporo. Może chodzi o to, że wystrój jest w skandynawskim stylu, z drogich, ale mało efektownych materiałów. Jak ktoś oczekuje buduarowych bibelocików, to będzie zawiedziony. Jedzenie bardzo dobre, choć możemy ocenić tylko śniadania. Normalny „szwedzki stół”. Jajecznica, naleśniki, bardzo dużo swojskich wędlin. Soki, kawa… Nie wiem, do czego można się przyczepić.

Leave a Comment

Close