Mówią o nas

Tanie podróżowanie: Gdzie wyjechać, żeby zaoszczędzić?

Written by sergiusz

Jakie są twoje sposoby na tanie podróżowanie? – takie pytanie zadał mi wczoraj prowadzący w programie TVN24 BiŚ. Jeśli nie oglądaliście programu, spróbuję podsunąć Wam parę tropów.

a

Skupimy się tym razem na zagranicy, bo pretekstem do rozmowy w TVN24 BiŚ był fakt, że waluty staniały. Choć moim zdaniem, jak patrzymy rok do roku, dolar jest trochę taniej, ale euro – raczej constans:

€ 4,25 (rok temu 4,29)
$ 3,60 ( rok temu 3,87)

 

Już na pierwszy rzut oka widać różnicę pomiędzy dolarem a euro. Dzięki niej kraje, w których walutą płatniczą jest (lub bywa) dolar, są dla nas tańsze. Możemy wykorzystać popularność „zielonych” w krajach Azji, Afryki i Ameryki Południowej. Wjazdy do kenijskich parków narodowych, czy cena wejścia na Kilimandżaro są podawane w dolarach i raczej nie zmieniają się przy drobnych wahnięciach kursu.

Jest jeszcze jedna rzecz – dla właścicieli afrykańskich czy azjatyckich sklepików i małych agencji turystycznych cenniki są proste, a w nich 1$=1€. Możemy to wykorzystać płacąc dolarami.

Choć ja wolę zawsze płacić w lokalnej walucie. Tak jest zazwyczaj jednak sporo taniej, choć nie mamy co liczyć na to, że za cokolwiek zapłacimy cenę „jak dla lokalsów”. Turysta jest od tego, żeby na nim zarobić. Takie życie.

Zanim wymienimy walutę sprawdźmy kilka miejsc. Na pewno trzeba się trzymać z dala od kantorów na lotnisku (choć ostatnio byłem mile zaskoczony świetnym kursem na lotnisku w Reykjaviku). Walutę wymienią nam też w każdym dużym hotelu, choć odbiją to sobie na wyższym kursie (wyjątek – Marriott w Erewaniu).

Jednak z naszego doświadczenia drobne różnice kursu nie są aż tak mocną zachętą do podróży, jak tanie bilety. A na cenę biletów ma wpływ nie tylko kurs, ale i czas, który jest znacznie bardziej „cenotwórczy”. To dlatego wytrawni globtroterzy gimnastykują umysł wybierając loty z punktu A do punktu B z kilkoma przesiadkami – bo tak często bywa taniej niż bezpośrednio. Mało też kto z doświadczonych podróżników wpada na pomysł, by na wakacje wybierać się w lipcu czy w sierpniu. Wysoki sezon ma wysokie ceny, bo większość pracowników północnej hemisfery bierze urlopy właśnie w sierpniu i wyjeżdża do Włoch, Francji, Hiszpanii i Grecji. Naszym zdaniem, to wspaniałe kierunki na fantastyczną podróż, ale w kwietniu, maju lub wrześniu i październiku. Wtedy u nas jest chłodniej, a tam wciąż ciepło i taniej.

W sierpniu – tak jak mówiłem w TVN24 BiŚ, warto wybrać się do Dolnej Saksonii, by zobaczyć ciągnące się po horyzont kwitnące wrzosowiska, odwiedzić Heide Park i Serengeti-Park i odpocząć od tłumów w małych miasteczkach ze średniowieczną zabudową.

Jeśli mamy ochotę na bardziej ekstremalne wrażenia, wybierzmy się do Armenii. To kraj, którego turyści jeszcze nie zadeptali, a mnogość zabytków i zapierających dech w piersiach cudów natury, jest nie mniejsza niż w krajach po północnej stronie Morza Śródziemnego. No i jest naprawdę tanio. Możemy więc wykorzystać słabego w Polsce dolara, który na Kaukazie Południowym ma wciąż swoją moc.

Pełnia lata to też najlepszy moment, żeby zobaczyć najciekawsze kraje północy. Za parę tygodni dobrodziejstwo długich, ciepłych dni skończy się w Norwegii i na Islandii, a tanie bilety nie zrekompensują nam braku światła. Póki więc lokalne waluty nieco osłabły, warto poznać najmłodszy kawałek Europy (Islandia wyłoniła się z Atlantyku zaledwie 20 milionów lat temu i wciąż się kształtuje). Niesamowite kolory, czyste powietrze, dymiące wulkany i gorące źródła to znak firmowy tej wyspy, którą Polacy bardzo lubią zarówno jako miejsce pracy – jesteśmy największą mniejszością na wyspie – jak i cel wypraw turystycznych (wzrost rok do roku o 20%).

Jedno jest pewne – dopóki świat jest dla nas otwarty i przyjazny, trzeba z tego korzystać.

Bo nie wiadomo jak się sprawy ułożą w następnych latach i tak dobry czas na zwiedzanie świata może się już nie powtórzyć.

W czasie naszych rodzinnych wyjazdów korzystamy z ubezpieczenia oferowanego przez Twoja Karta Podróże. Możesz je kupić TUTAJ. Polecamy!

About the author

sergiusz

Z wykształcenia muzyk, z zawodu dziennikarz, z zamiłowania – podróżnik i bloger. Pisze książki i przewodniki, gra na skrzypcach i altówce, prowadzi imprezy, jest przewodnikiem w Muzeum Narodowym w Warszawie. Świetnie odnajduje się w najdalszym zakątku świata, a z każdej podróży przywozi nowe inspiracje i przepisy na regionalne potrawy.

Leave a Comment

Close