Dziecko w podróży Wyspy Owcze

Wyspy Owcze samochodem: co, jak i za ile?

Written by sergiusz

Przez tysiąc lat podróż z wioski do wioski oznaczała tu kilkugodzinny marsz przez góry, albo ryzykowanie życia i zmagania z kapryśnym morzem. A jak się podróżuje po Wyspach Owczych w XXI wieku?

 

Pamiętacie ile było szumu, gdy otwarto „najdłuższy tunel w Polsce”, biegnący pod Centrum Nauki Kopernik w Warszawie? Albo ile dekad kraj szczycący się pięknymi tradycjami górniczymi buduje w swojej stolicy dwie niteczki metra? No to wyobraźcie sobie maleńki, kraj, który ma dwa razy mniej ludności niż warszawski Ursynów. Kraj, który nie ma ani jednego górnika, za to wyłącznie tradycje rybackie i pasterskie. No i który składa się wyłącznie z gór, tak jakby Tatry z okolic Morskiego Oka przenieść nad Bałtyk. No więc komunikacja w tym górzysto-morskim kraju odbywa się generalnie w tunelach. Większość z nich, to krótkie i wąskie dziury wydrążone w skale, zaledwie kilkukrotnie dłuższe niż „najdłuższy tunel w Polsce”, ale dwa tunele to prawdziwe giganty po 6-7 kilometrów. I przechodzą pod dnem Oceanu Atlantyckiego łącząc leżące obok siebie wyspy. Takim tunelem trzeba najpierw zjechać sto metrów w dół, a potem wspiąć się w górę. Najczęściej tylko po to, by po przejechaniu kolejnego kilometra wijącymi się po wzgórzu serpentynami, znów wpaść do kolejnego tunelu.

Wyjechałem z tunelu tylko po to, by za zakrętem odkryć kolejną dziurę w górze.

Te dwa podmorskie tunele – z wyspy Streymoy na Vágar i z Eysturoy na Bor∂oy są płatne. Za przejechanie nimi trzeba zapłacić sto duńskich koron, czyli równowartość 57 złotych. Płaci się na stacji benzynowej, a opłata uprawnia do przejechania tunelem tego samego dnia w dwie strony. Nie ma żadnych bramek, czy szlabanów. Płacimy na „CPN”-ie, gdzie wprowadzają numer naszego samochodu do systemu komputerowego, a w tunelu kamera sprawdza, czy ogarnęliśmy sprawę.

Intuicja mnie nie zawiodła. Zatrzymałem się i po chwili na pełnym gazie wyjechał z tunelu samochód.

Najwięcej emocji powodują jednak te mniejsze tunele, które są niewiele krótsze, darmowe i… wąskie. Mieści się w nich zaledwie jeden pojazd, co oznacza, że jak jadą dwa samochody z przeciwnych stron, to mają problem. Na szczęście co jakiś czas są wykute w skale małe zatoczki. Zawsze takie „parkingi” są tylko po jednej stronie, więc ten kierowca, który ma je po prawej ręce, widząc w oddali światła nadjeżdżającego z przeciwka samochodu, musi zjechać na bok i przepuścić konkurenta. Powiem wam, że takie czekanie w wąskim, ciemnym tunelu, przypominającym kopalnianą sztolnię, lub grób, to dla kogoś z klaustrofobią może być niezłe wyzwanie.

Owce lubią sobie pogalopować po asfalcie.

Gdy przeciśniemy się przez tunele, wjedziemy na górskie serpentyny, gdzie czekają na nas inne atrakcje. I mam na myśli nie tylko zjawiskowe widoki. Wyspy Owcze nieprzypadkowo noszą taką nazwę. Rzeczywiście owiec jest tu zatrzęsienie. I samochody nie robią na nich żadnego wrażenia. Tak jakby wiedziały, że przepisy drogowe dają im zawsze bezwzględne pierwszeństwo. Trzeba po prostu bardzo uważać i zwalniać, gdy widzimy zwierzaki podgryzające sobie trawkę na poboczu. Bo nigdy nie wiadomo, czy spłoszone warkotem silnika nie wyskoczą nam wprost pod koła.

W czasie naszych rodzinnych wyjazdów korzystamy z ubezpieczenia oferowanego przez Twoja Karta Podróże. Możesz je kupić TUTAJ. Polecamy!

Podobno (bo nie testowaliśmy osobiście) na Wyspach Owczych istnieje specjalna procedura w razie zderzenia z owcą. Trzeba wówczas koniecznie skontaktować się z jednostką policji w Tórshavn pod numerem: 351448.

Nawet przejazd przez miasteczko może zakończyć się w owczym korku.

Trzeba też uważać na farerskich kierowców, którzy lubią pocisnąć gaz i wyprzedzać na podwójnej ciągłej. Jeśli o Islandczykach mówi się, że są „Włochami północy”, z uwagi na dość lekkie podejście do kwestii czasu, to Farerczycy, jeśli idzie o sposób jazdy, są „Gruzinami Skandynawii”. Choć najwyższa dozwolona prędkość na Wyspach Owczych to zaledwie 80 km/h, to jazda zgodnie z przepisami niesłychanie irytuje miejscowych kierowców.

Na szczęście dystanse są tu zazwyczaj krótkie. Sześć z osiemnastu wysp archipelagu jest ze sobą połączonych systemem drogowym. Przejeżdżamy pomiędzy nimi tunelami, mostem, lub po prostu groblami. Z najdalszych zakątków tej szóstki dojedziemy do stolicy w mniej niż godzinę. A przejazd z krańca do krańca to zaledwie 103 kilometry. Stacje benzynowe na większych wyspach – Eysturoy i Bor∂oy są ustawione przy głównej drodze i nie ma problemu, by w ciągu dnia zatankować (tylko trzeba pamiętać, że otwierają się o 8 rano, a w niedzielę o 9). Cena paliwa podczas mojego pobytu była wszędzie taka sama 9,70 koron duńskich (5,5 PLN) za bezołowiową i 7,80 (4,40 PLN) za diesla.

Toaleta przy parkingu, a jednocześnie stylowa poczekalnia dla pasażerów autobusów.

Z parkingami nie ma problemu. W każdej wiosce, która ma jakieś turystyczne atrakcje trzeba się kierować w stronę wieży kościelnej. W pobliżu jest zazwyczaj parking, a przy parkingu bezpłatna i sterylnie czysta toaleta publiczna. Bywa, że to całkiem duże i ładne budyneczki ogrzewanych poczekalni przy przystankach autobusowych.

Autobusy z Torshavn jeżdżą często i docierają do sporej liczby atrakcji turystycznych Wysp Owczych.

Bo sieć połączeń autobusowych na Wyspach Owczych jest dość gęsta. Autobusem dojedziemy do większych osad, choć nie do wszystkich oddalonych wiosek. Najpopularniejsza czterodniowa karta uprawniająca do wszystkich przejazdów, kosztuje 500 koron duńskich czyli 285 złotych. Dzieci 7-15 lat: 250 koron (142 zł). Poniżej siódmego roku życia przejazdy autobusami są za free.

Dojazd:
Na Wyspy Owcze dotrzecie promem z Danii lub z Islandii. Rozkład i ceny znajdziecie tutaj: www.smyrilline.com. Promy pływają raz w tygodniu, a w sezonie dwa razy w tygodniu. Dolecieć można np. z duńskiego Billund, norweskiego Begren, albo islandzkiego Keflaviku. Na granicy musisz mieć paszport, bo kraj nie należy do strefy Schoengen.

Nocleg:
Noclegi, zwłaszcza w hotelach w stolicy, są dość drogie. My szukaliśmy na booking.com i udało nam się zarezerwować hostel z osobnym pokojem i dobrym internetem za ok. 120 zł/noc

Jedzenie:
Kawa na stacji benzynowej – 4 zł
Ceny posiłków w restauracji – 50-100 zł. Tradycyjne przysmaki na Wyspach Owczych to sfermentowane owcze mięso, suszone na wietrze ryby albo owcza głowa. Ale możesz, tak jak my, wybrać inny zestaw – przykładowo: ryba, ziemniaki, surówka, herbata – 88 zł
Alkohol jest tu bardzo drogi, jeden z najdroższych w Europie, i kupuje się go tylko w licencjonowanych lokalach oraz sklepach. Na stacjach benzynowych dostępne jest tylko niskoprocentowe piwo.

Waluta:
Korona Duńska (DKK) 1 PLN = 1,7 DKK

Trzeba zobaczyć:
Trekking do Gásadalur
Wyspa Vágar
Wyspa Mykines
Wyspa Tindhólmur
Jezioro Sørvágsvatn
Wodospad Bøsdalafossur

About the author

sergiusz

Z wykształcenia muzyk, z zawodu dziennikarz, z zamiłowania – podróżnik i bloger. Pisze książki i przewodniki, gra na skrzypcach i altówce, prowadzi imprezy, jest przewodnikiem w Muzeum Narodowym w Warszawie. Świetnie odnajduje się w najdalszym zakątku świata, a z każdej podróży przywozi nowe inspiracje i przepisy na regionalne potrawy.

Leave a Comment

Close