Od co najmniej dwóch dni wieczorną ciszę co chwilę przecinają wybuchy fajerwerków. Zbliża się Bonfire Night, a sąsiedzi strzelają na wiwat ciesząc się, że katolickiemu terroryście nie udało się zabić króla.

5 listopada 1605 roku Guy Fawkes próbował wysadzić w powietrze brytyjski parlament, w którym przemawiał właśnie król Jakub I. Rocznica nieudanego zamachu – Bonfire Night – jest jednym z największych – a na pewno najhuczniej obchodzonych świąt w Wielkiej Brytanii.

Guy Fawkes był pechowcem. Wydawało się, że tak perfekcyjnie zaplanowanego zamachu nie da się spieprzyć. Spiskowcy wiele miesięcy wcześniej wynajęli sąsiadującą z budynkiem parlamentu kamienicę. Podkopali się do parlamentarnych piwnic i do loszku umiejscowionego dokładnie pod Izbą Lordów przenieśli 36 beczek prochu strzelniczego. W sumie dwie i pół tony materiałów wybuchowych. Gdyby to wybuchło, to jak obliczyli dziś eksperci, wszystko w promieniu pół kilometra zamieniłoby się w gruzy. Zginąłby król, a wraz z nim cała angielska arystokracja. Po władzę mogliby wreszcie sięgnąć szykanowani od kilkudziesięciu lat katolicy. Zakończyłoby to ostry podział w angielskim społeczeństwie, po schizmie Henryka VIII. Kto wie, może dziś Wielka Brytania byłaby krajem katolickim?

Ale ktoś zdradził. Dzień przed planowanym zamachem William Parker, lord Monteagle dostał anonimowy list, w którym ktoś go przestrzegł, by nie pojawił się na sesji parlamentu, którą miał otworzyć król Jakub I. Lojalny arystokrata przestrzegł monarchę, a następnego poranka straże przeszukały budynek i w podziemiach pochwyciły Guya Fawkesa, który z zapaloną lampą czekał przy beczkach z prochem w piwnicy pod Izbą Lordów.

Remember, remember,
The fifth of November
Gunpowder treason and plot
We see no reason,
Why Gunpowder treason
Should ever be forgot

Niedoszły zamachowiec powędrował do Tower – osławionej londyńskiej fortecy Wilhelma Zdobywcy, gdzie kat wydobył z niego nazwiska pozostałych spiskowców. Sąd skazał Fawkesa na okrutną śmierć – miał zostać wykastrowany, potem – wciąż na żywo – planowano wypruć mu jelita, a następnie powoli poćwiartować resztę ciała. Na szczęście dla siebie, strażnicy go nie upilnowali i Guy skrócił swoje męki skręciwszy kark rzucając się z wysokości.

Król Jakub I wykorzystał nieudany zamach, by ostatecznie rozprawić się z katolikami. Na wiele stuleci pozbawiono ich wszelkich praw. Zamach więc miał dla lojalnych papieżowi chrześcijan fatalne skutki.

Sam pomysł, by zgładzić króla, nie był w tamtych czasach specjalnie odkrywczy, choć rozmach, z jakim działało tajne katolickie sprzysiężenie może budzić podziw. Niemal w tym samym czasie, bo 15 listopada (no, 15 lat później – w 1620 roku), polskiego króla Zygmunta III Wazę będzie próbował zabić protestant – Michał Piekarski. Tylko, zamiast beczek z prochem, użyje czekana. Zaatakuje króla przed drzwiami katedry św. Jana w Warszawie. Jego Królewską Mość uratuje syn – przyszły król Władysław IV. A Piekarskim zajmą się kaci i tak mu dadzą popalić, że będzie plótł bzdury. Odtąd mówimy o głupstwach, że ktoś gada „jak Piekarski na mękach”.

Na pamiątkę niedoszłego zamachu Guya Fawkesa, Anglicy co roku urządzają Bonfire Night, są ogniska, spektakle z ogniem i pokazy ogni sztucznych. Trochę to idiotyczne, bo przecież dzięki temu, że do wybuchu nie doszło, ocalał król i lordowie. Ale angielskie poczucie humoru rządzi się swoimi prawami.

W Liverpoolu impreza z okazji Bonfire Night zaczęła się jeszcze przed zmierzchem. Były koncerty orkiestr dętych, pokazy szalonych werblistów, a wreszcie, gdy zapadł zmrok, w samym sercu miasta rozbłysły fajerwerki. Zrobiło się jak na sylwestra.

A Wili był zachwycony…

Bonfire night w Liverpoolu

1 Komentarz. Leave new

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Fill out this field
Fill out this field
Proszę wprowadzić prawidłowy adres email.

Menu