MRU pod Międzyrzeczem jest miejscem wyjątkowym. Tu można na własne oczy zobaczyć największy absurd II Wojny Światowej i porozmawiać z dzieckiem o tym co naprawdę w życiu się liczy.

Magdę nie było łatwo przekonać, że zwiedzanie podziemnych korytarzy – pamiątek po II Wojnie Światowej, to świetna zabawa i prawdziwa przygoda. Chyba bała się pająków, które mogły czaić się w ciemnych kątach. Ale ja poszedłem – i było super. Wrócimy tam z pewnością z Chruczkiem, jak tylko zacznie odróżniać AK-47 od Świnki Peppy. Bo dla małych mężczyzn wizyta w MRU jest w kalendarzu dorastania punktem obowiązkowym.

A co to jest MRU?

Już tłumaczę.

Jeśli ktoś nadużywa sformułowań typu: „niemiecka precyzja”, czy „niemiecka racjonalność”, to powinien koniecznie wpaść na jedno popołudnie do Międzyrzecza. Tu, w rejonie dawnej granicy polsko-niemieckiej, powstał ogromy i niewiarygodnie kosztowny system podziemnych bunkrów, które Hitler nakazał wybudować, by ochronić III Rzeszę przed atakiem Polaków.

Tysiące ton betonu. Ogromny wysiłek III Rzeszy, żeby odgrodzić się od... Polski.

Tysiące ton betonu. Ogromny wysiłek III Rzeszy, żeby odgrodzić się od… Polski.

Doskonale zachowane kilometry wybetonowanych korytarzy, fantastycznie zaprojektowane bunkry, a nawet całe podziemne miasta i fabryki, to cud inżynierii, a zarazem ludzkiej głupoty. Zwiedzamy podziemia z przewodnikiem, wybierając wariant najkrótszy – półtoragodzinny (14 zł od osoby). Można się umówić nawet na ośmiogodzinną „masakrę” – jak mówi przewodnik. Spacer po podziemiach, które przez lata służyły najpierw hitlerowcom, potem czerwonoarmistom, a następnie wojsku polskiemu, to niebezpieczna przygoda. Ale w wersji 1,5 godzinnej, po wytyczonej krótkiej trasie jest naprawdę dla każdego. Również dla dzieci.

W podziemiach, na krótkiej trasie turystycznej, możemy wędrować także z dziećmi.

W podziemiach, na krótkiej trasie turystycznej, możemy wędrować także z dziećmi.

Międzyrzecki Rejon Umocniony (MRU) miał w założeniu ponad sto kilometrów długości, a co kilkaset metrów stały bunkry połączone siecią podziemnych dróg i „metrem”. Teoretycznie, były nie do zdobycia. Praktycznie, Armia Czerwona przeszła przez MRU w 1945 roku w jeden dzień. Zwiedzamy wnętrze najlepiej zachowanego bunkra. Są tu stanowiska karabinów maszynowych, miotaczy płomieni, sypialnie, pokoje łączności, szpital, magazyny. Sprzęt, który powinien pozwolić na długie miesiące skutecznej obrony. Czego zabrakło?

– Odpowiednich ludzi – tłumaczy przewodnik. – W 1939 roku, gdy MRU kompletnie był niepotrzebny, bo to Niemcy atakowali Polskę, obsadę jednego bunkra stanowiło 70 doskonale przeszkolonych żołnierzy. Pod koniec 1944 roku wszystkie siły przerzucono na Pomorze Zachodnie. Do zaawansowanych technologicznie bunkrów zagoniono niemieckich cywilów. Nawet nie mieli mundurów, a ich broń pochodziła z czasów I Wojny Światowej. Nie mieli pojęcia o zasadach bezpieczeństwa obowiązujących w takim miejscu. Na dodatek było ich ledwie kilku na bunkier. Zginęli wszyscy. Pozostały podziemia, które są jednym z największych w Europie rezerwatem nietoperzy. A także niezwykłym pomnikiem II Wojny Światowej.

W wielu miejscach zamaskowane wejścia pozwalały wjeżdżać pod ziemię nawet pociągom. Gdzie są skarby Berlina schowane tu w 1944 roku?

W wielu miejscach zamaskowane wejścia pozwalały wjeżdżać pod ziemię nawet pociągom. Gdzie są skarby Berlina schowane tu w 1944 roku?

Pod koniec 1944 roku zamurowano tu, w wykutych w skale pieczarach, depozyty bankowe, muzealne skarby i prywatne kolekcje mieszkańców Berlina. Podobno trzy „skrytki” odkryli i splądrowali Czerwonoarmiści. Dwie pozostałe wciąż kuszą poszukiwaczy skarbów, niczym Złoty Pociąg pod Wałbrzychem. A może to tylko bajka?

PNIEWO 1
66-300 MIĘDZYRZECZ
tel. 95 741 99 99
kom. 509 868 965

 

2 Komentarze. Leave new

  • Panie Sergiuszu, widzę że opowieści ewoluują, tak jednak jest niemal wszędzie, gdzie w grę wkracza przewodnik… miałam okazję być w Pniewie i w latach 90tych, i 10tych XXIw., zawsze z młodzieżą, bunkry robią niesamowite wrażenie, jedno trzeba przyznać – dobrze że grupa zapaleńców uzyskała stosowne pozwolenia na zagospodarowanie tego terenu i zadbała o bezpieczeństwo osób zwiedzających, bo wcześniej zdarzały się śmiertelne wypadki…
    P.s. Pozwolę sobie polecić podobne bunkry w okolicach Śnieżki (Karkonosze) ale po czeskiej stronie, równie ciekawe…

    Odpowiedz
    • Bardzo dziękuję, chętnie się tam wybierzemy. Góry Sowie i Karkonosze to wciąż miejsca mało znane, z fascynującą historią. Jest jeszcze sporo do odkrycia! 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Fill out this field
Fill out this field
Proszę wprowadzić prawidłowy adres email.

Menu