Chcąc nie chcąc, po naszym wpisie z 29 grudnia, staliśmy się twarzą jednej strony konfliktu w Pampersgate. Dlatego Magdę zaproszono do jednego z najpopularniejszych porannych programów telewizyjnych, Pytanie na śniadanie.

Prowadzący Anna Popek i Michał Olszański liczyli na to, że na antenie poleje się krew. Jednak okazało się, że siła argumentów jest po naszej stronie i zamiast obrzucania się inwektywami, rozmowa była spokojna i merytoryczna, bardziej empatyczna niż agresywna. Być może niektórzy byli zawiedzeni, ale to naprawdę nie jest nasza wina. Nasze stanowisko jest i było jasne od samego początku: skandalem jest obwinianie matek za to, że nie mając gdzie przewinąć dziecka, robią to w miejscach, które narażają je (i przy okazji innych) na psychiczny dyskomfort. Skandalem jest to, że dyskusja na temat hejterskiego felietonu dziennikarki Gazety Wyborczej Agnieszki Kublik, koncentruje się na efekcie ubocznym problemu – czyli przewijaniu rocznego niemowlęcia na kanapie w restauracji, zamiast na problemie rzeczywistym, czyli próbie eliminowania młodych rodziców z życia społecznego i stygmatyzacji matek małych dzieci. Próbował już tego – ze świetnym skutkiem (miliony lajków) – profesor Mikołejko, któremu przeszkadzały w przestrzeni publicznej matki “wózkowe”. Próbowała Agnieszka Kublik. Matkę (choć w inkryminowanej sytuacji byli oboje z ojcem dziecka) odsądza się od czci i wiary. Nie ma co ukrywać, że jesteśmy w tej kwestii podzieleni. Ale my nie staramy się przypodobać wszystkim, mówiąc: “to oczywiście skandal, że matka przewinęła dziecko na oczach dziennikarki Gazety Wyborczej, ale…”.
Znacie nasze poglądy.

Obiecujemy, że to nasz ostatni wpis na ten temat. Sprawę uznajemy za zamkniętą.

10 Komentarzy. Zostaw komentarz

  • Tak.

    Odpowiedz
  • Tak

    Odpowiedz
  • Dziwi mnie, że w ogóle takie pytania padaja. Skakać z samolotu, spadochron czy nie?

    Odpowiedz
  • Odpowiedz
  • Serge, a co na to powiesz..? Autorka Cię nawet cytuje w jednym momencie;) Ja tak z ciekawości tylko, bo w sumie mam swoje zdanie na cały temat i nie rozumiem całego hype’u, tak tylko ciekawi mnie Twoje zdanie na ten jej artykuł:)

    Odpowiedz
  • Temat koprologiczny urasta w Warszawce do problemu rangi filozoficznej. Dziękuję że zamykacie tą pachnącą dyskusję bo…

    Jak dobrze wiecie
    z kupą, jak to z kupą
    najlepiej rozprawić się z nią
    w toalecie
    a nie w mediach

    Odpowiedz
  • Mario, z Dominiką się znamy i lubimy, więc na pewno inaczej odbieram jej słowa, niż gdyby była dla mnie anonimową postacią z literek, jaką jest dla mnie Agnieszka Kublik. Ale generalnie w tej kwestii są trzy drogi: pierwsza – nazwijmy ją „skrajnie prawa”, którą podąża większość internetowych komentatorów (zlinczować babę, która macha nam przed nosem pieluchą!). Druga – „skrajnie lewa” (skoro nie ma przewijaka, to ma prawo przewijać dziecko gdzie chce, bo dobro dziecka jest najważniejsze). I trzecia, droga rozsądku, którą z mniejszym, lub większym powodzeniem podążają ci, którym nie podoba się ani sytuacja opisana przez A. Kublik, ani histeryczna reakcja dziennikarki. I myślę, że Dominika Węcławek z Focha reprezentuje właśnie tę trzecią drogę. Oczywiście w komentarzu pod jej tekstem, z lekką złośliwością wytknąłem jej, że choć czuć, że sercem jest po stronie postawionej pod ścianą i rozstrzelanej matki, to tak krytykuje Kublik, żeby nie za bardzo skrytykować koleżanki z Wyborczej (Foch należy wszak do Agory). Moim zdaniem to błąd, bo wszelkie cieniowanie tej sprawy jest niebezpieczne i budzi nasze stare hejterskie demony. Wystarczy przeczytać garść komentarzy pod tekstem w Wyborczej, albo choćby i na naszym blogu (ponad sto komentarzy pod tym wpisem, to rekord, który jakoś mnie nie cieszy). Trauma redaktor Kublik jest pretekstem do ostrej jazdy na matki w ogóle. Że się pchają z tymi bachorami nie wiadomo po co. Że ciągają do restauracji, że karmią cycem, że uważają, że coś im się należy za to, że urodziły dzieci. A powinny w worze pokutnym chodzić i zejść z drogi białym ludziom. Serio. Czytałem to z dużym wkurwem. A hipokryzja red. Kublik jest obezwładniająca. Pisze w podtytule tekstu „to nie jest felieton przeciwko matkom”, a potem przez pół tekstu cytuje Mikołejkę, który napisał najbardziej hejterski tekst przeciwko młodym matkom w historii polskiej prasy. Ona się „tylko” z nim zgadza, bo wkurzył ją najpierw jakiś ojciec, który siedział przy stoliku obok z obrażonymi na cały świat nastolatkami, a na przeciwko siedziała rodzina z małymi dziećmi. Jeśli to nie jest hejt, to co?

    Odpowiedz
  • OK, dzięki za Twój insight:)

    Odpowiedz
  • Polecam złoty środek: kupa do toalety, dorośli do restauracji, dzieci na plac zabaw. Wtedy każdy jest na swoim miejscu

    Odpowiedz
  • Gdzie my żyjemy? Karmić nie wolno, przewijać nie wolno, do restauracji nie wolno, do kościoła nie wolno 🙂 zamknąć w klatce i patrzeć tylko wolno 😀
    A władza narzeka ze nie ma przyrostu naturalnego, ale jak ma byc jak nie oferuja nam nic co by na do tego przekonywać :-/

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wprowadzić prawidłowy adres email.

Menu