To była pierwsza Wielkanoc Dziecka w Drodze – zarówno naszego synka, jak i naszego serwisu o podróżach z dziećmi. Postanowiliśmy spędzić ją rodzinnie a jednocześnie przygodowo. Dlatego w Niedzielę Wielkanocną zabraliśmy Chrucza na 700-kilometrowy rajd po południowej Polsce, by pokazać mu najciekawsze obrzędy, jakie tego dnia celebruje się na polskich wsiach.

Żeby było jeszcze bardziej świątecznie i rodzinnie, i (przecież każdy podróżnik bez sentymentów myśli przede wszystkim o logistyce) żebyśmy mogli wymieniać się Chruczem, kiedy będziemy filmować i robić zdjęcia – pojechaliśmy na wyprawę z moimi rodzicami.

Chrucz spotkał swoje pierwsze Turki, w Radomyślu nad Sanem

Chrucz spotkał swoje pierwsze Turki, w Radomyślu nad Sanem

Wystartowaliśmy o 4 rano, kiedy minutę później przejeżdżaliśmy przez Plac Zbawiciela, w Charlotcie ostatni zmęczeni hipsterzy dopijali białe wino, najpewniej w oczekiwaniu na rezurekcję. Śmignęliśmy tylko pustymi ulicami Warszawy i już byliśmy na wylotówce. A dwie godziny i jeden wschód słońca później podziwialiśmy panoramę sandomierskiej Starówki na oblanej świeżym słońcem wiślanej skarpie. Stamtąd tylko 20 kilometrów dzieliło nas od pierwszego przystanku – kościoła w Radomyślu nad Sanem. Msza rezurekcyjna jeszcze trwała, a z wnętrza kościoła rozlegały się donośne dźwięki trąb, klarnetów i raz na jakiś czas ryk dostojnej tuby. Tego dnia bowiem do mszy gra orkiestra dęta, która towarzyszy Armii Tureckiej.

Śniadanie Wielkanocne z Turkami u Księdza Harcmistrza Józefa Turonia rozpoczyna się głośnym koncertem

Śniadanie Wielkanocne z Turkami u Księdza Harcmistrza Józefa Turonia rozpoczyna się głośnym koncertem

Komu? No właśnie Armii Tureckiej, bo właśnie dla tradycji “Turków” przyjechaliśmy na Ziemię Sandomierską. Kilkanaście lat temu zabrał mnie tu Tata, dziennikarz i badacz obrzędów ludowych, i tak mi się to spodobało, że Radomyśl i okoliczne wsie odwiedzam co roku. Teraz postanowiliśmy pojechać tam z Chruczkiem i pokazać mu, jak fascynująca może być Polska w czasie Wielkanocy. Turki to zwyczaj wywodzący się z czasów Odsieczy Wiedeńskiej. Kiedy zwycięskie oddziały polskie wracały do ojczyzny, dotarły do swoich wsi na tych terenach właśnie na Wielkanoc. I tak, jak stali, objęli uroczystą straż przy Grobie Pańskim. A że “tak, jak stali” oznaczało, że byli ubrani w kolorowe zdobyczne mundury, tureckie szable i finezyjnie ozdobione czapeczki po pokonanych Turkach, a jeszcze do tego maszerowali tak dziarsko i zmyślne figury prezentowali, bardzo się to mieszkańcom spodobało. Odtąd co roku straże grobowe pełnią poprzebierane kolorowo Turki, które po wyjściu z kościoła maszerują przez wieś. W tym czasie co ładniejsze dziewczyny do dzikiego tańca porywają psotne Dochtory w spiczastych czapach z kolorowymi ogonami. A na czele armii Basza z adiutantem chodzą od domu do domu składając gospodarzom zabawne, rymowane życzenia, z sakramentalnym: “Wesołego Alleluja i niech wam się huśtawka buja”.

Po rezurekcji Turki ruszają z życzeniami do sąsiednich wsi. Wszyscy gospodarze czekają na taką wesołą bandę

Po rezurekcji Turki ruszają z życzeniami do sąsiednich wsi. Wszyscy gospodarze czekają na taką wesołą bandę

Roztańczone Dochtory wyłapują z tłumu zachwycone dzieciaki i nieco zawstydzone nastolatki

Roztańczone Dochtory wyłapują z tłumu zachwycone dzieciaki i nieco zawstydzone nastolatki

W sąsiedniej wsi, Woli Rzeczyckiej, Koguty w wysokich kwiecistych czapach tańczą taniec z szablami – przez wieś defiluje orkiestra dęta, a oni w takt żywiołowej muzyki walczą ze sobą, i znienacka tuż pod nogami zebranych gapiów ze świstem przejeżdżają ostrzem szabel, krzesząc przy tym iskry. W pobliskich Zaleszanach Turki są bardzo poważne, wyglądają i musztrują się niemal jak regularne wojsko. Dalej na południowy wschód, za Leżajskiem, Turki można spotkać niemal w każdej wsi. Kiedy jeździliśmy szukając tych najbardziej znanych i efektownych, natknęliśmy się zupełnie przypadkiem na kilka barwnych oddziałów maszerujących środkiem drogi krajowej. Mieliśmy swoją mapę drogową, bo chcieliśmy, żeby Chruczek zobaczył najciekawsze i najbardziej imponujące Turki, więc pojechaliśmy jeszcze do Grodziska i Gniewczyny Łańcuckiej. Tamtejsze Turki to regularne armie z zadzierżystymi komendantami, którzy prowadzą swoje oddziały dwójkami, czwórkami, wężykiem, tworzą koła, ustawiają ich w gwiazdę i wyczyniają najrozmaitsze cuda. Wszystkiemu towarzyszą głośne orkiestry i radosne strzelanie petard i z kapiszonów.

Chrucz bada pozostawione przez orkiestrę instrumenty

Chrucz bada pozostawione przez orkiestrę instrumenty

I właśnie te dwie rzeczy nie spodobały się Chruczkowi. Kiedy orkiestra zaczynała grać, że aż w uszach dźwięczało a nogi same rwały się do podskoków, Chruczkowi buzia układała się w podkówkę, a oczka patrzyły z przestrachem na hałasującą niemiłosiernie bandę. Rozbawione Turki co chwilę odpalały petardy, które robiły dużo huku i dymu. Chruczuś aż podskakiwał z przerażenia. Wystarczyło jednak obserwować wszystko z dala od źródła hałasu i już nie było tak źle. Z czasem zresztą przyzwyczaił się do nowych wrażeń i już z zainteresowaniem przyglądał się maszerującym kolorowym oddziałom. Kiedy orkiestra siadała do uroczystego śniadania wielkanocnego u Księdza, ciekawski Chrucz bawił się instrumentami. Uważnie obserwował barwne stroje i nawet pozował z Turkami do zdjęć.

Turki w Grodzisku

Turki w Grodzisku

Najwymyślniejsze figury podczas defilady

Najwymyślniejsze figury podczas defilady

Turki z Gniewczyny Łańcuckiej

Turki z Gniewczyny Łańcuckiej

Wróciliśmy do domu po szesnastu godzinach jazdy. Gdyby nie jadący z tyłu z Chruczem jego dziadkowie, a zwłaszcza moja Mama, która wymyślała coraz to nowe zabawy, kiedy zmęczony marudził już na rogatkach Warszawy, pewnie byłoby ciężko. Ale daliśmy radę. Dla naszego synka był to chrzest bojowy. Jest trochę za mały na takie atrakcje, ale jesteśmy pewni, że za kilka lat będzie zachwycony. Widzieliśmy kilkuletnie dzieciaki, które biegały za umundurowanymi oddziałami, same ćwiczyły krok marszowy i były dumne, kiedy któryś z rosłych oficerów pogłaskał je po głowie.

Dzieciaki idą czwórkami w ślad za bohaterami dnia

Dzieciaki idą czwórkami w ślad za bohaterami dnia

Ten chłopiec zabrał się z Turkami, które przyszły składać życzenia do jego domu i dumnie maszerował z oddziałem przez wieś

Ten chłopiec zabrał się z Turkami, które przyszły składać życzenia do jego domu i dumnie maszerował z oddziałem przez wieś

Jeśli więc macie kilkuletnie dzieci i szukacie pomysłu na rodzinną Wielkanoc inną niż zwykle – koniecznie w przyszłym roku wybierzcie się na Turki! Dzieciaki będą zachwycone.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Fill out this field
Fill out this field
Proszę wprowadzić prawidłowy adres email.

Menu