Wyspa Gozo to prawdziwa perła w miniaturowym archipelagu Malty. Bardziej surowa i nie tak oczywista, jak jej słynniejsza i większa siostra. Idealna na jednodniową, intensywną wycieczkę. A oto 8 hitów, których nie możesz pominąć.

Prom z portu Cirkewwa na Malcie wygląda tak okazale, że gdy po kilkunastu minutach dobija do nabrzeża w Mgarr na Gozo, przypomina Titanica przy górze lodowej.

Płyniemy promem z Malty na Gozo

Z górnego pokładu można objąć wzrokiem niemal całą wyspę, która szczyci się tym, że może być uznawana za kolebkę cywilizacji europejskiej. I od złożenia kurtuazyjnej wizyty w megalitycznej świątyni sprzed 5,6 tysiąca lat należałoby rozpocząć zwiedzanie. W końcu każdy student archeologii zna tę nazwę, choć o ludziach, którzy zamieszkiwali kieszonkową wyspę na Morzu Śródziemnym, nie wiemy praktycznie nic ponad to, że tysiące lat później nazwano ich gigantami, a cześć oddawali bogini o seksownych kształtach. No to jedziemy!

Promy kursują 7 dni w tygodniu przez całą dobę, średnio co 45 minut, prom płynie ok. 25 minut.
Ceny biletów: samochód+kierowca 15.70€, dorośli 4.65€, dzieci (3-12 lat) 1.15€.

1. Ggantija

Megalityczna świątynia sprzed 5600 lat

Egipskie piramidy są niby większe, ale gdy je budowano, kompleks dwóch megalitycznych świątyni na Gozo krzepko już stał, a kapłani zapalali ogień przed posągami Bogini Płodności. Ustawienie wielkich wapiennych bloków wymagało ogromnego wysiłku i precyzji. I to wszystko przed wynalezieniem koła! W blokach skalnych są przewiercone otwory, a naukowcy łamią sobie głowę kombinując czy przypadkiem nie chodzi tu o rytuały solarne, by w odpowiednim dniu promień wschodzącego słońca padał na ustawiony w kamiennej niszy posąg.

Na terenie świątyni odnaleziono wiele posążków apetycznej bogini płodności.

Spacer po tym miejscu robi ogromne wrażenie, a nam towarzyszyło uczucie, że stąpamy po naładowanym dobrą energią kosmicznym akumulatorze.

Otwarte 7 dni w tygodniu od 9.00 do 18.00 (od października do końca maja do 17.00)
Ceny biletów: 9€ dorośli, 5€ dzieci (6-11 lat). Poniżej 5 roku życia wstęp wolny. Nie wyrzucaj biletów, wejdziesz na nie także do pobliskiego młynu Ta’ Kola

2. Młyn Ta’ Kola

Wiatrak z początku XVIII wieku

Na Gozo wszędzie jest blisko, ale Ggantiję od zabytkowego wiatraka „syna Mikołaja” (tak można przetłumaczyć nazwę Ta’ Kola), dzieli tylko dwuminutowy spacer. Warto się tam przejść, żeby zobaczyć ciekawą ekspozycję dokumentującą zwyczajne życie wyspiarzy ostatnich dwustu lat.

Pokój młynarza zapewniał mu spokój i pożądany latem chłód.

Fantastycznie zachowany jest też mechanizm młyna, a nasz Wili zainteresował się drewnianą dźwignią w kształcie głowy smoka, która po leciutkim naciśnięciu, unosiła wielkie kamienne żarna.

Wili odkrywa zasadę dźwigni i wielokrążka.

 

Otwarte 7 dni w tygodniu od 9.00 do 17.00
Obowiązują te same bilety, co do pobliskiej świątyni Ggantija

3. Zatoka Ramla z grotą Calypso

Plaża idealna dla nimf

Jeśli wierzyć Homerowi, Odyseusz spędził aż siedem lat na tej pięknej plaży na północnym wybrzeżu Gozo. Był więźniem nimfy Calypso, która ewidentnie zakochała się w greckim herosie. Oferowała mu nawet nieśmiertelność w zamian za porzucenie marzeń o powrocie na Itakę. Mieszkała ponoć w grocie Ogygia, co wydaje się mało prawdopodobne, gdy stoimy nad tą mało reprezentacyjną dziurą w ziemi.

Złota klatka Odyseusza.

Za to kawałek dalej, po drugiej stronie plaży, wąska ścieżka wśród opuncji wiedzie do przestronnej pieczary, gdzie juz całkiem spokojnie można byłoby zmieścić niezłej wielkości apartament. A widok jest nieziemski. Może więc to jednak tutaj nimfa uwodziła pierwszego znanego z imienia, podróżnika?

4. Saliny

W tak pięknych okolicznościach przyrody pozyskuje się na Gozo sól.

Jadąc wzdłuż wybrzeża w kierunku zachodnim, asfaltowa droga się zwęża i zaczyna meandrować tuż nad lazurową wodą. Skały z piaskowca przybierają niesamowite kształty. A płytka zatoka poprzecinana jest kamiennymi murkami. To saliny. Intensywne parowanie pozwala na pozyskiwanie czystej, morskiej soli. Połączenie hojności natury i ludzkiej pomysłowości to coś niezwykle podniosłego.

5. Wąwóz Wied il-Ghasri

Natura tu zaszalała.

W miejscu, w którym główna nadmorska asfaltówka prowadząca przez miejscowość Żebbug odbija od wybrzeża w stronę wnętrza wyspy, w prawo odchodzi wyboista droga gruntowa. Jeśli nie prowadzisz solidnej terenówki, lepiej porzuć auto na poboczu i dalej pomaszeruj piechotą. Zwłaszcza, że nie jest daleko. Zaledwie trzysta metrów dalej i tak zaczynają się kamienne schody do jednego z najpiękniejszych wąwozów na Gozo. Wied il-Ghasri to wysokie, niemal ocierające się o siebie ściany skalne wznoszące się nad zakręconym jarem wypełnionym wodą.

Wili uczy się puszczać kaczki na morzu.

Przypomina to miniaturowy fiord, ale oczywiście nie ma nic wspólnego z lodowcem. Możemy wspiąć się na skalną półkę, żeby podziwiać skalny przesmyk wyrzeźbiony przez naturę, albo tak jak nasz syn – poświęcić dobre pół godziny na wrzucanie do wody kamyków.

6. Bazylika Ta’ Pinu

Kościół, który dla Maltańczyków jest świętością.

Gdy wrócimy do samochodu ze spaceru po wąwozie i spojrzymy w stronę centrum wyspy, zobaczymy smukłą, 63-metrową wieżę, a obok niej zwalistą bryłę kościoła, który jest dla Maltańczyków Częstochową i Licheniem w jednym. W 1883 roku w kaplicy tego kościoła objawiła się pewnej bogobojnej kobiecie, Matka Boża, i kazała odmówić trzy zdrowaśki. W tym czasie chora matka kobiety, cudownie ozdrowiała. Od tamtego czasu Ta’ Pinu stał się celem pielgrzymek, a ci, którym poprawiło się zdrowie, obdarowują bazylikę wotami, prezentowanymi później na ścianach.

Ściany ozdobione wotami w podzięce za zwrócenie zdrowia.

Do Pani z Ta’ Pinu przyjechał w 1990 roku Jan Paweł II, który dziękował tu za cudowne ocalenie – jego samolot w drodze na Maltę miał bowiem poważne kłopoty w powietrzu. A Benedykt XVI podarował jej złotą różę (ale już samodzielnie się do Ta’ Pinu nie pofatygował). Maltańczycy mają zwyczaj, by każde nowo narodzone dziecko, oddać w symboliczną opiekę Maryi, właśnie w Ta’ Pinu. A bazylika strzela w niebo tak wysoko, że widać ją praktycznie z każdego zakątka wyspy.

7. Resztki Azure Window

Tu było słynne Błękitne Okno.

Choć najsłynniejszy symbol Gozo – skalny most na brzegu morza, zawalił się w 2017 roku, to znaki wciąż nas prowadzą na Azure Window. I warto tam pojechać, nie tylko dlatego, by zobaczyć  miejsce, w którym kręcono kilka scen „Gry o tron”. Spójrzmy pod nogi. W wapiennej skale odcisnęły się setki pradawnych morskich stworzeń.

Morskie stworzenia wrosły w kamienie.

Skamieniałości walają się dosłownie wszędzie, a morskie fale rozbijają się widowiskowo o skalne ściany, dając nam mały pokaz siły.

8. Wewnętrzne morze

Pod koniec dnia cena za przejażdżkę spadła już tylko do 5 euro.

Po jednej stronie parkingu mamy pustkę po Azure Window, a po drugiej ścieżka wiedzie nas do jeziora, a raczej morskiej laguny zamkniętej ze wszystkich stron pionowymi skałami. Wewnętrzne morze jest jednak połączone z Morzem Śródziemnym. Trzeba tylko przepłynąć łódką przez niezbyt długą jaskinię. Gozańscy gondolierzy za kilka złotych aż się palą, by nam zaoferować tę atrakcję. Ale nasz synek stanowczo odmawia, bo na brzegu znalazł pokaźną liczbę kamieni, które musi wrzucić do wody. Nie protestujemy. Zwłaszcza, że dzień się już powoli kończy i pora wracać. Jeszcze tylko kilkaset małych głazów i promem przeprawiamy się na Maltę.

Wili nie ma czasu na kontemplowanie piękna natury, bo ma w planie wrzucić do morza wszystkie kamienie świata.

 

Tu przeczytasz co ciekawego można zobaczyć w stolicy Malty – Valletcie. A jakie zabytki warto zwiedzić poza Vallettą? – sprawdź TUTAJ. O czym warto pamiętać podczas wyjazdu na Maltę? Praktyczne informacje znajdziesz TUTAJ.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wprowadzić prawidłowy adres email.

Menu