Buduj odporność – zdrowa rodzina

Zdrowa rodzina: Jak nie dać się kwarantannie – budujemy odporność dbając o psychikę

  1. Strona główna
  2. ZDROWIE
  3. Zdrowa rodzina: Jak nie dać się kwarantannie – budujemy odporność dbając o psychikę

Od tygodni jesteśmy zamknięci w domach, z dziećmi. Bez perspektywy, kiedy się to skończy. Za to z obawą o pracę. Dzieci się nudzą i stają nieznośne. Musimy poradzić sobie z nerwami, bo psychika w walce o zdrowie i odporność jest bardzo ważna.

Walka o odporność to nie tylko witaminy i dobre odżywianie, ale także równowaga psychiczna. Naszym najlepszym sprzymierzeńcem w dobie koronawirusa jest własny, sprawny układ immunologiczny, o który musimy dbać kompleksowo. 

W poprzednim artykule doktor Joanna Gzik tłumaczyła jak troszczyć się o jelita i odpowiednią dietę, która będzie bronią w walce o zdrowie. Sprawdź:

Dziś rozmawiamy o stresie, który również jest poważnym zagrożeniem dla odporności.

Sytuacja epidemii i przedłużającego się „stanu nadzwyczajnego” nie służy naszemu zdrowiu. Stres osłabia odporność, a zmartwień nie brakuje. Do strachu przed koronawirusem, dochodzą kłopoty finansowe, problemy z pracą, a w związku z kwarantanną domową stała obecność dzieci. Przy niewielkim metrażu, gdy przez wiele tygodni, a może i miesięcy, musimy spędzać ze sobą 24 godziny na dobę, siłą rzeczy dochodzi do konfliktów. 

Psychika jest bardzo ważna w walce o odporność. Jak zadbać o nasze zdrowie psychiczne?
To może brzmieć trywialnie, ale nie możemy lekceważyć odpoczynku a zwłaszcza snu. Sen jest rzeczą świętą, a stres i niedospanie sprzyjają osłabieniu naszej odporności. Przy czym nie chodzi wcale o to, by spać „do południa”. Dla naszego zdrowia, równowagi energetycznej naszego organizmu, bardzo ważny jest sen do północy. Sen od drugiej w nocy do południa nie zregeneruje nas tak, jak gdybyśmy zasnęli o dziesiątej wieczorem i wstali o szóstej rano. Pamiętam, jak chińscy lekarze tłumaczyli nam, że wbrew temu co nam się na zachodzie wydaje, ludzie wcale nie dzielą się na „nocnych marków” i „ranne ptaszki”. Według Chińczyków są tylko „ranne ptaszki” i ludzie chorzy. Zarwana noc jest dla organizmu stratą energetyczną nie do odrobienia. Sen ma też właściwości lecznicze. Nieprzypadkowo, gdy czujemy się gorzej, często jesteśmy senni. Organizm wie co robi – chce wyłączyć inne aktywności i skupić się na pokonywaniu choroby. Jeśli mamy taką możliwość – słuchajmy sygnałów płynących z naszego ciała. Nie walczmy ze snem. Mamy ochotę odpocząć, zdrzemnąć się, to zróbmy to.

W obecnej sytuacji znacznym źródłem stresu może być dla nas nadmiar złych informacji dotyczący epidemii, sytuacji gospodarczej. U wielu z nas wywołuje to uczucie lęku i zagrożenia. Jeśli nie postawimy temu tamy, to przez całą dobę będą nas bombardowały najróżniejsze media. Telewizor, radio, Facebook, Twitter… A dla mediów liczą się informacje, które budzą silne emocje, często negatywne, bo te odbieramy mocniej. Słuchamy przez cały dzień kolejnych meldunków z frontu walki z koronawirusem. Znów gdzieś przybyło zarażonych, gdzie indziej jest „dramatyczna sytuacja”, zalewają nas liczby, sami nie wiemy co o tym myśleć. Buduje się poczucie zagrożenia. Warto wyłączyć telewizor i wziąć do ręki dobrą książkę, na którą nie mieliśmy do tej pory czasu, posłuchać dobrej muzyki, może spróbować coś namalować, zrobić sweter na drutach lub oddać się innej pasji. Można też pomyśleć o tym, czy możemy coś zrobić dla innych. Raz dziennie warto posłuchać czy poczytać o tym co się dzieje w kraju i na świecie, aby być na bieżąco. Ale jeśli nie będziemy mediów sobie dawkować, to lęk i niepokój będą się tylko nasilać, bo życie to nie film, który po dwóch godzinach zmierza do happy endu. Ta sytuacja trwa już jakiś czas i na pewno tak szybko się nie skończy. Książka, muzyka, film, rozmowa z kimś bliskim, choćby przez telefon, czy na Skype to tarcza chroniąca nasze emocje. Warto też myśleć pozytywnie. Choroby wirusowe większość z nas przechodzi łagodnie, często wręcz bezobjawowo lub bardzo lekko. Damy radę!

Jak sobie radzić z relacjami z bliskimi, których kochamy, ale trudno jest wytrzymać razem 24 godziny na dobę?
Przymusowe zamknięcie w czterech ścianach z dziećmi to prawdziwe wyzwanie. Jeżeli po pierwszych dniach mamy już wszystkiego i wszystkich serdecznie dość, to odetchnijmy i spróbujmy podejść do tego jeszcze raz na spokojnie. Dzieci łatwiej niż dorośli przystosowują się do zmieniających się warunków. Na początku było im i nam naprawdę trudno. Bo dzieciom nie jest łatwo wytłumaczyć dlaczego nie mogą iść do kolegi, czy na plac zabaw. W domu marudzą i chcą, żeby im organizować zabawę. W miarę upływu czasu  będzie się to jednak zmieniało. Nasze dzieci zaczną dostrzegać różne rzeczy. Zauważą, że mają puzzle, klocki, książki. Nie unikajmy zabaw z nimi. Postarajmy się, żeby było to coś, co będzie przyjemne i pożyteczne nie tylko dla nich, ale i dla nas. Takim rozwiązaniem mogą być gry planszowe, zabawa w „ciepło, zimno”, chowanego, wspólne malowanie, pieczenie czy gotowanie. Gdy potrzebujemy chwili dla siebie – choćby po to, by popracować nad czymś, lub odbyć służbową rozmowę, czy telekonferencje, to bez wyrzutów sumienia pozwólmy dzieciom w tym czasie obejrzeć bajkę lub pograć w gry na konsoli, nawet jeśli zazwyczaj ograniczamy dziecku taką formę rozrywki. Czas jest teraz wyjątkowy i możemy nagiąć nasze zasady zwłaszcza jeśli potrzebna nam chwila spokoju na pracę z domu. 

Konfliktów nie ma co rozwiązywać krzykiem. To tylko nakręca wzajemną agresję i wcale nie spowoduje, że nasze dziecko stanie się grzeczniejsze. Kiedy widzimy że napięcie rośnie i niewielki powód może spowodować burzę, postarajmy się zabawą rozładować sytuację. Dobrym pomysłem jest „wojna poduszkowa”, zabawa w „Ministerstwo Głupich Min”, lub „Ministerstwo Głupich Kroków”. Zwycięży ten kto rozśmieszy innych domowników. Po takiej zabawie najczęściej nikt już nie pamięta co było powodem „złego dnia”. To doskonale rozładowuje negatywne emocje, lęk, napięcie i agresję. A zamiast waleriany, czy prozacu możemy wspomóc się suplementami obniżającymi poziom stresu, takimi jak melisa czy naturalnymi lekami homeopatycznymi Ignatia amara, Gelsemium sempervirens Sedalia, Sedativ PC, w zależności od tego jakie trudne emocje nam towarzyszą.

1 Komentarz. Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wprowadzić prawidłowy adres email.